Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.

Indywidualne



Nie znoszę marketingowego bełkotu, darujmy sobie tanie hasła i nierealne obietnice. Lubię konkrety. Ty też je lubisz, skoro czytasz te słowa. Rozmawiajmy więc jak facet z facetem.

 

W naszym kraju bardzo dobrze z kobietami radzi sobie bardzo mały ułamek mężczyzn. Gruba większość wpasowuje się w schemat jednego z moich starych znajomych. Gość w życiu całował się z trzema dziewczynami, spał z jedną. Ma 26 lat. Z perspektywy mężczyzn, którzy w życiu nie dotykali żadnej laski to i tak wielki wyczyn.

 

Brzmi jak dramat? Cóż, tak wygląda rzeczywistość.

 

„Tak już jest, być może się do tego nie nadaję” – mówią sobie faceci bez powodzenia u kobiet. Być może też tak sobie mówisz.

 

Mam dla Ciebie nowinę – tak nie musi być. I to NIE JEST tanie hasło marketingowe.

 

Uważam, że KAŻDY może się zmienić i mieć takie dziewczyny, na jakie zasługuje. Skąd ta pewność, spytasz?

 

Bo sam się zmieniłem. Udowodniłem sobie, że można. Kiedy stwierdziłem, że nie chcę dłużej patrzeć na zakochane pary, na kumpli w szczęśliwych związkach, po prostu zacząłem działać. Startowałem z czystą kartą – prawiczek, który raz w życiu się całował, w dodatku po pijaku.


Przez ostatnie 4 lata wychodziłem przynajmniej 4 razy w tygodniu na miasto w celu poznawania kobiet. Zakładając, że na mieście spędzałem średnio 4 godziny daje nam to 3328 godzin bezcennego doświadczenia. Nie wliczając w to setek spotkań.

 

Na własnych błędach uczyłem się tego, co tak naprawdę działa w relacjach damsko-męskich. Z doskonalenia samego siebie zrobiłem sobie cel główny i poświęcałem temu całą moją uwagę, czas, energię. Przeszedłem cały proces od zakompleksionego studenciaka do konkretnego, pewnego siebie faceta, który nie ma problemu z kobietami. Popełniłem wszystkie możliwe błędy i wyciągnąłem cenne wnioski.

 

Jestem w stanie nauczyć Cię zawierać znajomości z dziewczynami w każdej sytuacji, jako część Twojego rytuału, przyjemne urozmaicenie każdego dnia. Uczę normalnego, naturalnego podejścia do procesu budowania relacji. Uważam, że relacje z kobietami powinny być elementem codzienności każdego zdrowego faceta.

 

Na szkoleniu pokazuję Ci świat, w którym interakcje z kobietami są uzależniającym dodatkiem do Twojego życia.

 

Świat, w którym nie musisz dłużej wstydzić się tego, że jesteś facetem. Nie uczę skomplikowanych technik, manipulacji ani tanich tekstów na podryw.

 

Jeśli szukasz schematu, złotego klucza, magicznych formułek, które rozchylają kobiece nogi, to źle trafiłeś. Magiczne formułki to marketingowa ściema – ja uczę naturalnego, zdrowego podejścia do budowania relacji. Daj mi trzy dni, a udowodnię Ci, że to działa.

 

W trakcie trzydniowego (piątek-sobota-niedziela) coachingu:

 

1. Zobaczysz mnie w akcji – udowodnię Ci na żywo, że uwodzenie jest umiejętnością

 

2. Będziesz podchodził do kobiet w każdej sytuacji (ulica, sklep, klub itd)

 

3. Przez cały czas będziesz miał zapewniony trafny, konstruktywny feedback

 

4. Będziemy pracowali nad Twoimi przekonaniami, byś zaczął w końcu odnosić sukcesy, jakich oczekujesz

 

5. Odpowiem na Twoje wszystkie pytania i pomogę rozwiązać największe problemy dotyczące relacji damsko-męskich

 

6. Poznasz skuteczne, sprawdzone metody na rozpoczynanie i rozwijanie relacji z kobietami, podparte moim doświadczeniem

 

Program każdego szkolenia trzydniowego jest indywidualnie dopasowywany do Twoich potrzeb, by uzyskać jak najlepsze efekty, dlatego też nie będę tu podawał konkretnych informacji i rozkładu jazdy na każdy dzień coachingu. Zainteresowanych zachęcam do pisania na maila, gdzie można uzyskać więcej informacji:

 

vincent.uwo@gmail.com




Co mówią kursanci?


„Vincent poprosił o krótką opinię po szkoleniu – co niniejszym popełniam.

Jestem świeżo po szkoleniu – opinia na gorąco. Poetą nie jestem – będzie konspektowo.

Jeśli myślisz, że w ciągu 3 dni dostaniesz klucz do wszystkich kobiet to jesteś w błędzie.
Jeśli myślisz, że w ciągu 3 dni dostaniesz gotowe przepisy na wyrywanie kobiet to jesteś w błędzie.
Jeśli myślisz, że w ciągu 3 dni zostanie Ci wyłączona wtyczka z matrixa, a Vincent pokaże Ci prawdziwy świat to dobrze trafiłeś.
Jeśli myślisz, że w ciągu 3 dni odnajdziesz swoje słabe i mocne strony oraz uświadomisz sobie w jak głębokiej dziurze byłeś to dobrze trafiłeś.
Jeśli myślisz, że w ciągu 3 dni zostanie zastosowane wobec Ciebie leczenie przyczynowe, a nie objawowe – to jest dobry adres.
Jeśli chcesz odkryć w sobie faceta – samca, to właściwy adres.

Nie specjalnie jest się czym chwalić – 29 lat i dwa nieudane związku małżeńskie. Pierwsze trzy podejścia do kobiet w ciągu dnia zrobiłem podczas szkolenia – nigdy w życiu nie byłem w stanie podejść do kobiety na ulicy!

Nie ma się co łudzić – po szkoleniu nie będziesz Casanova. Po szkoleniu będziesz wiedział ile drogi do lepszego świata przed Tobą i jaka kręta ona jest. Przez trzy dni Vincent będzie pakował Ci plecak – wkładając do niego wszystko co niezbędne abyś tą drogę przetrwał. Dalej tylko ciężka praca.

Dla mnie spotkanie z Vincentem było czymś w rodzaju psychoterapii. Wyobrażam sobie jak zabawnie musiałem wyglądać gdy Vinc usuwał kolejne durne przekonania z mojej głowy. Myślę, że jeszcze głupiej wyglądałem jak opowiadałem o swoich relacjach z koleżankami, a w odpowiedzi słyszałem – „przecież ona chciała się bzykać, jak mogłeś tego nie zauważyć”?

Z formalnej strony – szkolenie fajne, dopasowane do kursanta. Vincent odpowiada na wszystkie pytania i brutalnie niszczy wszelkie dotychczasowe przekonania. A i pamiętajcie – nic tak nie łączy dwóch facetów jak wspólne sikanie”

Artur, 32 lata

„Właśnie mija miesiąc od zakończenia mojego szkolenia u Vincenta. Mam 27 lat i przed szkoleniem spotykałem się z kilkoma kobietami, ale nie wyobrażałem sobie podchodzenia do nieznajomych dziewczyn na ulicy bądź w klubie. Mimo kilkuletniego pochłaniania teorii, nigdy nie miałem wystarczająco dużo odwagi aby zająć się tym na poważnie.

Pierwsza rozmowa z Vincentem przekonała mnie, że moje obawy są nieuzasadnione i nie potrzebuję masy teorii do tego aby uwodzić kobiety. Vincent daje niezwykle trafne rady, które bardzo szybko można wprowadzić w życie. Czasem miałem wrażenie, że dokładnie wie co czuję, dlaczego jestem spięty i co powstrzymuje mnie przed kolejnymi podejściami. Dodatkowo niezwykle dużo daje obserwowanie go w „akcji”.

Minimum potrzebnej teorii, praca nad zmianą ograniczających przekonań i cała masa praktyki. Tak w skrócie można opisać te 3 dni.
Jako, że podejścia podczas szkolenia były moimi pierwszymi w życiu próbami uwodzenia przypadkowo spotkanych kobiet, samo uwodzenie w moim wykonaniu obyło się raczej bez ‚fajerwerków’. Otrzymałem solidne podstawy, masę cennych rad, zobaczyłem jak wygląda uwodzenie na wysokim poziomie i zmieniłem ograniczające mnie przekonania.

Jako, że szybko się uczę, zapamiętałem prawie każdą radę jaką udzielał Vincent. Przekonywał mnie, że muszę po powrocie wszystko poukładać sobie w głowie i to czego się dowiedziałem, zaprocentuje w przyszłości.

Miał rację! Kilka kolejnych, trafnych, a zarazem prostych rad udzielonych już po szkoleniu doprowadziło do kompletnego pozbycia się oporów przed podejściem, kilkunastu numerów telefonów nowo poznanych kobiet, kilku randek i… seksu na 3 spotkaniu z uroczą blondynką . Wszystko to mimo tego, że jeszcze miesiąc temu nie wyobrażałem sobie podejścia do obcej kobiety na ulicy i tańczenia z dziewczynami w klubie bez odpowiedniej dawki alkoholu.

Dzięki Vince . Teraz wiem, że dostałem więcej niż wydawało mi się to bezpośrednio po szkoleniu. Gdyby nie szkolenie, dalej pochłaniałbym teorie, której i tak nie byłbym w stanie wykorzystać w praktyce. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.”

Bartek, 27 lat

„Vincent poprosił mnie o napisanie recenzji, jednak tego nie da się opisać czy jakkolwiek podsumować. Nic co tutaj napiszę nie odda choćby w połowie tego, co się wydarzyło. To, z jaką finezją robi to Vincent trzeba zobaczyć na własne oczy. Stwierdzenie, że było „zajebiście”, to kurewsko mocne niedopowiedzenie. To szkolenie było dla mnie jak uściśnięcie dłoni żywej legendzie, ponieważ od dawna śledziłem jego poczynania na blogu. Gdy już uścisnąłem tą rękę, przeżyłem szok. Od tamtej pory nic już nie jest takie same.

Jednak do rzeczy: przyszedłem tam mając jedną dziewczynę na koncie, solidne braki w umiejętnościach nawiązywania kontaktu oraz piekielny strach przed klubami. Po pierwszym dniu miałem garść numerów telefonów oraz mocną kandydatkę na randkę. Po pierwszej nocy w klubie o mały włos nie wylądowałem z dziewczyną w hotelu. Podejście, taniec, rozmowa, początek eskalacji. Nagle czuję Vincenta przy swoim uchu: „Całuj namiętnie jej szyję, zacznij całować i weź na lożę”. Jesteśmy w domu. Na pytanie Asi kto to był, odpowiedziałem, że mój kolega zgrywa się ze mnie przez cały wieczór. Strzał w dziesiątkę – moja pierwsza izolacja, która usiadła mi okrakiem na nogach delikatnie kołysząc swoimi biodrami wstydliwie temu zaprzeczając. Było mi żal Vincenta, że musi się patrzeć na to jak dobrze się bawię.

Początek drugiego dnia to próba zepsucia 100% skuteczności i prawie wyścig, kto zdobędzie więcej numerów. Koniec tego dnia zasłynął z przesympatycznej sytuacji z pięknymi francuskojęzycznymi kobietami na pierwszym planie. Kiedy zrobiliśmy sobie „przerwę obiadową” w tajskiej knajpie na samej górze Złotych Tarasów, zauważyłem, że Vince zgarnął po drodze jakąś koleżankę. Autentycznie miałem nadzieję, że to jego stara znajoma, a nie zdobycz. Cholera jak bardzo się myliłem – jego zdobycz przedstawiła mi się po angielsku. Poważnie? Ledwo nauczyłem się rozmawiać z dziewczynami po Polsku, a właśnie do naszego stolika dosiadła się czarująca Rosjanka mówiąca biegle po francusku, która miała przepiękne nogi i zgrabną talię.

Od samego początku biło między nimi piorunami, nawet nie próbowałem wejść im w słowo – rozkoszowałem się tylko patrząc na nich i słuchając ich rozmowy. W pewnym momencie ulotniłem się stamtąd i poszedłem ćwiczyć dalej. Po drodze spotkałem Vincenta, który był cały w skowronkach, zafascynowany dziewczyną którą spotkał. Powiedział, że idzie kontynuować i że jest pod telefonem. Nie potrzebowałem tego. Miałem okazję sprawdzić się samemu. Udało się – nie miałem z tym żadnych problemów. Wiedziałem wtedy, że po szkoleniu, kiedy Vinca nie będzie już u mojego boku, nadal będę w stanie dać sobie radę. Telefon. „Cześć, zabieram Irinę na kawę do *** w razie gdybyś chciał wiedzieć”. Nie życzyłem mu powodzenia.

Kolejne podejście, dziewczyna w słuchawkach, która na mój magiczny tekst „Cześć!” odpowiedziała „Sorry, I don’t speak Polish”. No nie wierzę, co za dzień. Kontynuowałem swoją magiczną rutynę pytając skąd jest. Nie uwierzyłem. Spytałem ponownie. Potwierdziła – jest z Francji. „Czyli mówisz po francusku?”. Jej uśmiech stanowił odpowiedź. Zdecydowałem więc, że fajnie by było, gdyby moja koleżanka, rodowita francuska – Irisa, poznała koleżankę Vinca – Irinę. Używając całej mocy swojego uroku i charyzmy, udało mi się namówić Irisę, aby zechciała sprawdzić umiejętności posługiwania się francuskim przez Irinę. Było bardzo miło, byłem zadowolony z siebie i jednocześnie bałem się, że mogłem spieprzyć Vincentowi tak wyjątkowe spotkanie. Na szczęście mi się nie udało. Zrekompensowałem się zamawiając do ich stolika następną kawę, a sam poszedłem odprowadzić swoją zdobycz.

Niesamowity dzień i widziałem, że Vince sądzi to samo. Nie mogłem tylko znieść tego, że on miał okazję się całować, a ja skończyłem tylko (!) z kilkoma numerami telefonów.

Druga noc spędzona w klubie to dwie dziewczyny, które sprzątnąłem sprzed nosa jednemu i temu samemu facetowi. Trzeci dzień rozpoczął się głęboką teorią, która ugruntowała moje dotychczasowe doświadczenia oraz wyznaczyła dalszy kierunek rozwoju, a skończył się na niewiarygodnie luźnej randce, dzięki której zrozumiałem jak wiele straciłem nie umawiając się z dziewczynami. Nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy i bardziej zmęczony niż wtedy.

Pełne uśmiechu, satysfakcji i niesamowitych wrażeń trzy dni, oparte na solidnym fundamencie w postaci praktyki oraz teorii, której nie znajdziesz nigdzie indziej, a dzięki której wysuniesz się na prowadzenie zostawiając w tyle tych wszystkich frajerów, zrobią z Ciebie głodnego przygód faceta którym zawsze chciałeś być.

Aż żal to ot tak „polecać”, bo to jak dać komuś przepis na udane życie towarzyskie składający się z konkretnej listy kroków, które trzeba wykonać aby odnieść sukces.
Jeśli to czytasz bo masz wątpliwości, to potraktuj moje słowa jako konkretnego kopa. Nie zawiedziesz się, nie będziesz żałował. Gwarantuję.”

Eryk, 20 lat

 

„W mojej pracy na co dzień poznaję masę nowych ludzi, mam bezustanny kontakt zarówno z kobietami jak i z facetami a do tego kieruję grupką ludzi i jak na razie wychodzi mi to całkiem nieźle. Temat uwodzenia to jednak zupełnie inna bajka. Nigdy nie byłem w tym dobry mimo, że parę kobiet wylądowało w moim łóżku to nadal nie było to co bym chciał. NIGDY w życiu nie podszedłem do kobiety, która wg mnie wyglądała idealnie wręcz bosko ponieważ zawsze uważałem że jestem na takie kobiety za słaby. Człowiek, który występuje pod pseudonimem Vincent w 3 dni zmienił mój światopogląd maksymalnie – choć to określenie i tak nie oddaje w 100% zmian w moim myśleniu. Otworzył mi oczy na temat uwodzenia w taki sposób, o którym jeszcze nigdy nie słyszałem. Kompletnie zdębiałem gdy okazało się jakie to proste! Okazało się, że uwodzenie kobiet to nie lot na księżyc czy też operacja na otwartym sercu. Oczywiście stres i obsrywanie się przy każdym podejściu pozostaje ale już nie jako powód do rezygnacji ale do motywacji i chęci sprawdzenia co kryje się po drugiej stronie :-) Nawet nie próbuje pisać ilu cennych rad udzielił mi Vincent w ciągu tych 3 dni! Tego trzeba spróbować! Największą zaletą szkoleń u Vincenta jest oczywiście fakt, że robi to z pasją. Najlepszymi fachowcami są ci, którzy kochają to co robią a On zdecydowanie kocha to co robi i czerpie z tego ogromną satysfakcję :-) Polecam bo gość na prawdę zna się na rzeczy!! :-)”

Opinia kilka miesięcy później:

Szkolenie u Vince’a odbyłem jakieś (…nie mam pojęcia ile to minęło:-) ) miesiące temu. Z góry zaznaczam, że na szkoleniu nie poczyniłem zbyt dużych postępów mimo, że Vince bardzo się napracował. Po szkoleniu jednak powiedział: „Ty musisz sobie to wszystko teraz poukładać w głowie i jestem pewny, że będziesz nie do zajebania!”. Ciężko było mi w to uwierzyć z racji marnych postępów podczas szkolenia.
Otóż, do stanu nie do zajebania jeszcze długa droga ale…

Pierwsza – niedługo po szkoleniu miałem okazję spędzić z jedną kobietą trochę czasu, jechaliśmy razem na weekendowy wypad do znajomych. W drodze uskuteczniłem „gadkę” ze wszystkimi (zapamiętanymi) wskazówkami Vince’a. Rezultat? Tej samej nocy po dojechaniu na miejsce wylądowaliśmy razem w łóżku.

Druga – poznałem w pracy dziewczynę i od razu zaproponowałem, że musimy wyskoczyć na kawę. Ona się zgodziła, zamiast kawy wjechał drin a po drinie ona wjechała do mnie na chatę Tu warto zaznaczyć, że w chuj się stresowałem ale przed spotkaniem odbyłem rozmowę z Vince’m. Zapodał kilka cennych wskazówek, które poskutkowały jeszcze kilkukrotnych bzykaniem z panią nr dwa.

Trzecia – dzwonię do Vince’a i mówię: „Najwyższa pora wrócić z klubu z jakąś laską”. I znów raptem 3, 4 zdania ze wskazówkami i rano budzę się z zajebistą laską, z którą do tej pory utrzymuję bardzo sympatyczną relacje fuck-friend.

Czwarta – hmmm tu nie będę się rozpisywał – po prostu weszło.

Bardzo ważne jest jednak to, że od czasu szkolenia poznałem masę kobiet. Z racji tego, że dużo pracuję, najczęściej zdarza mi się poznawać dziewczyny w klubie. Bardzo rzadko bywa, że na „dzień dobry” dostaję zlewkę. W większości wypadków są to niesamowicie miłe rozmowy z dziewczynami, które akurat przechodzą obok. Wystarczy je zatrzymać i powiedzieć najzwyklejsze „Cześć”. Parę razy podczas takiej rozmowy zdarzyło mi się usłyszeć „Ty to pewnie cały czas obracasz nowe dziewczyny” – oczywiście nie jest to prawdą bo nie do zajebania jeszcze długo nie będę ale takie słowa potrafią wydłużyć penisa o parę centymetrów.

Piotrek, 30 lat

 

„Nie mogłem się doczekać tego dnia, kiedy będę w Warszawie. Z drugiej strony, nie wiedziałem czego się po coachingu spodziewać. Wiedziałem że nie będzie łatwo, ale też czekałem na rozpierdol który miał nastąpić. Wyrwanie się ze strefy komforu, sprawdzenie się w terenie i ocena moich kwalifikacji. Potrzebowałem kogoś dobrego z zewnątrz, kto mi pokaże jak on sam to robi, kogoś do kogo miałbym porównanie, ktoś kto wytknie mi błędy, które już sobie urajam i kto mnie nakieruje w odpowiednim kierunku. Pomimo że Vinca nie znałem za dobrze osobiście, to decyzja padła na niego. Chciałem też osobiście poznać Vinca. Znałem jego cały dziennik i niemal każdy jego post. Wiem jak długo sam błądził i że poziom z jakiego zaczynał był o wiele dalej od mojego. Człowiek z taką historią był godny zaufania. Polecam każdemu Vinca! Nie tylko za to co dla mnie zrobił i w czym mi pomógł, ale za to, że przede wszystkim kieruje się dobrem i rozwojem swojego kursanta.”

Jarek, 24 lata

 

„Vincent to prawdopodobnie jeden z niewielu w Polsce trener uwodzenia, który potrafi otwierać oczy na proces uwodzenia, budowania relacji z kobietami, jako na kolejny element normalnego egzystowania w społeczeństwie. Podrywanie zostało mocno spłycone przez ideologię PUA, jako zajęcie stawiane trochę poza normalnym życiem. (Teraz zrozumiałem zjebkę po smsie na afterze w którym napisałem: „czarna moja”, kiedy zobaczyłem mój target w pobliżu trenera :) w odpowiedzi odpisał, że takie założenia nie mają sensu i miał racje, bo takie założenia odczłowieczają całe uwodzenie, które ogranicza się do rywalizacji o pocałunek, seks i inne. Poza tym kobiety mają na tyle rozwiniętą intuicję, że jeśli traktujemy je jako targety on zachowują się jak targety uciekając poza zasięg naszych dział)

Przed wizytą u Vincenta uczestniczyłem w szkoleniu u innego trenera z dużo bardziej wyrobioną marką i muszę przyznać, że sposób podrywu lansowany przez niektórych trenerów w Polsce jest jak rak, który zjada nasze osobowości w zamian dając więcej ruchania, więc ciągle go karmimy aż w końcu zmagamy się z mnóstwem problemów emocjonalnych.

Vincent uświadomił mi, że żeby być szczęśliwym w relacjach z kobietami, trzeba skupiać się nie tylko na wyniku, ale przede wszystkim na emocjach jakie dajemy kobietom, które uwodzimy. Jeśli te emocje są szczere i wychodzą od nas, a nie z podręczników to nawet zlewki stają się przyjemnym elementem uwodzenia, dziewczyny odchodzą z uśmiechem na twarzach. To mnie nauczyło również tego, że podchodzenie do kobiet, które nas nie pociągają na zasadzie treningu zupełnie mija się z celem, bo nasze zachowanie powinno być odwzorowaniem naszych emocji, wtedy jest to naturalne i dziewczyny to czują. Takie podejście nie tylko daje nam więcej radości z całego procesu, ale także zapewnia spokój wewnętrzny, bo to co daliśmy drugiej osobie było szczere i najwyższej jakości. Przecież wszyscy kochamy pozytywne spontaniczne emocje, które przychodzą i odchodzą, ale zostawiając po sobie pozytywne wspomnienia :) (np. pocałunek w galerii handlowej od nieznajomego)

Kolejną rzeczą, jaką uświadomiło mi szkolenie to to, że nie należy chorobliwie szukać idealnego sposobu na polepszenie swoich relacji z kobietą, ważne jest przede wszystkim to żeby wiedzieć gdzie dążymy, jakie uwodzenie jest dla nas najlepsze, co nas w tym kręci. Jeśli stworzymy sobie w głowie pewien obraz, który sumiennie będziemy wprowadzać w życie, to nie tylko zmieni to nasze podejścia, ale ponad wszystko rozwinie naszą osobowość w wybrany przez nas sposób – tym samym nie pozbędziemy się spójności w całym procesie.

Podczas podejść V1ncenta bardzo rzucało się w oczy to, że on nie stawał się uwodzicielem tylko uwodził, wszystko to co robił było mega naturalne. Mało trenerów mówi o tym, że żeby stać się lepszym uwodzicielem trzeba przede wszystkim chcieć się stać lepszą osobą, doskonalszą wersją siebie. Kiedy to osiągniemy możemy zapomnieć o nakręcaniu się przed każdym podejściem, nie będzie nam to już potrzebne, przesuniemy swoją strefę komfortu, nie będziemy się napinać aby wyjść poza nią. Podchodzenie stanie się codziennością i tak powinno być :)  Wszystko siedzi w głowach, więc czasem warto poświęcić trochę czasu na przeprogramowanie swoich przekonań, zamiast udawać kogoś kim się nie jest. Te trzy dni pobytu poszerzyły moją świadomość samego siebie jako człowieka, który jest wypadkową swoich doświadczeń, przekonań i emocji z jakimi się zmaga. Te trzy dni naprawdę dobrze poukładały mi w głowie. Dzięki Vincent!” 

Kuba, 23 lata


„Nigdy nie myślałem o trenerach uwo poważnie , uważałem że to pułapka dla naiwnych i zdesperowanych. Dodatkowo wszędzie wylewający się marketing na ich stronach mnie odstraszał. Z Vincentem było inaczej, bo na Elvisie była udokumentowana historia krok po kroku plus jego blog. Ciekawość wzięła górę i wysłałem gołębia z wiadomością „A za ile?” 😉 (…) Zmierzaliśmy na kwaterę i nagle pada „zaraz wracam” , Vincent biegnie po schodach za długimi ponętnymi nogami. Muszę przyznać, że do końca szkolenia ciężko mi było  przywyknąć do tego w jaki sposób i z jaką prędkością znikał. Istna zasada ’0.5 sekundy’. Zgarnął numer (…) Koło 23 decyzja że należy uderzyć do szatni a potem na parkiet. Oddaje kurtkę, 5 kroków na parkiecie, a Vincent już atakuje. Nie wierzę, nie zdążyłem dobrze nóg na parkiecie postawić, a on już pannę obraca. (…) Darmowe zaproszenie do Wa-wy, mailowy i telefoniczny feedback zdecydowanie windują szkolenie na kosmiczne miejsce w kwestii cena do jakości. W dużym skrócie dostałem więcej niż się spodziewałem. (…) Wybrałem się na kurs żeby odnaleźć motywację , zobaczyć jak to wygląda na wysokim poziomie,  jakie są efekty kogoś, kto faktycznie popracuje nad sobą. Dowiedziałem się więcej o sobie – swoich plusach  i minusach. Dostałem trafny feedback, w momentach zwątpienia kopa w tyłek albo poklepanie po plecach jak w końcu się rozbujałem, żeby popchnąć mnie jeszcze dalej.”

Paweł, 21 lat

 

„Przed coachingiem nie byłem w stanie podejść do żadnej dziewczyny. Kiedy pierwszy raz spotkałem się z Vincentem, to od razu pozytywna nawijka do mnie trafiła. Oczywiście musiałem sam powalczyć ze sobą, ale Vincent zajebiście mnie motywował do podchodzenia. Wiadomo oczywiście, że pierwsze podejścia nie kończyły się powodzeniem, ale nie demotywowałem się, poza tym mój mentor mnie wciąż kopał po dupie, co dawało pozytywną energię. Dodam, że feedback, który był po ‚próbie’, był trafny i łatwo było się dostosować do poprawek, dlatego następne dni były już bardziej owocne :) (…) Nie mam zastrzeżeń. Polecam w stu procentach. :)”

Bartek, 18 lat

 

„Dziś mija dokładnie rok od kiedy poznałem Vincenta. Od tego czasu moje życie obróciło się o 180 stopni. Pisałem już że nie ma słów żeby opisać moją wdzięczność, tylko wzajemne zrozumienie. Wciągnąłeś mnie do zupełnie innego świata.”

Marek, 22 lata

 

„Oglądanie Vincenta w akcji przypomina film. Gość zaskoczył mnie płynnością i luzem, z jakim uwodzi napotkane dziewczyny. Ze szkolenia wyciągnąłem bardzo dużo, przede wszystkim uwierzyłem, że każdy może się zmienić i dostałem kopa do dalszej pracy nad sobą.”

Damian, 28 lat

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.