Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
07 Wrz
 KOMENTARZY
, , , , ,
#Dziennik

Jak odnaleźć siebie w betonowej dżungli?

Podstawą szczęścia jest się realizować. Podstawą depresji i dołków emocjonalnych jest robić niezbędne minimum.

Realizować się możesz w pracy na etacie – jeśli to, co robisz napełnia Cię dumą, pozwala rozwinąć skrzydła i daje duży zwrot w postaci satysfakcji. Jeśli nie daje, to musisz znaleźć coś poza pracą, coś co będzie regularnie aplikować Ci energetyzujący zastrzyk. Możesz też tego nie robić i powoli dawać się ogryzać, jak sucha kromka chleba wrzucona do wody, mięknąca i rozszarpywana przez ryby.

Jeśli człowiek byłby rośliną, to satysfakcja byłaby jego słońcem. Bez słońca „usychasz”, rośnie niezadowolenie, pojawiają się ubytki w szczęściu i duże wahania nastroju. Lekarstwa na dołki emocjonalne są w dzisiejszych czasach oczywiste – alkohol, thc, mdma. To jak naklejanie plastra na urwaną, postrzępioną kończynę.

Halo, nie masz ręki, kikut do wesela się nie zagoi.

Jasne, wyrzucić problemy przez okno, na chwilę o nich zapomnieć – jakaś taktyka. Tylko, że później rozlega się pukanie do drzwi.

Puk.

Puk.

A głowa pęka od wypitego alkoholu, kiszki skręca, serce łomocze ociężale. Zwlekasz się z łóżka i otwierasz. Dzień dobry – uderzają Cię w mordę:

problemy,

niezadowolenie,

smutek.

Trzeba przyznać, daleko uciekłeś.

Brak celu w życiu, realizowania się w nim sprawia, że obijasz się o ściany codzienności, kręcisz w kółko, bez sensu i większych emocji.

Cel, realizacja, satysfakcja, szczęście

Gdybym nie pisał, gdybym nie podróżował i nie rozwijał firmy szkoleniowej, to zapewne wracałbym ze skurwiałej roboty (nie mówię, że każdy etat to zło, zaznaczam jedynie, że w moim wypadku absolutnie nie wchodzi w rachubę), kręcił jointa, walił konia i szedł spać puszczając po raz pięćsetny Californication do poduszki.

To spełnienie daje mi – oraz wszystkim szczęśliwym osobom, jakie znam – siłę. Moc dążenia do wymarzonego celu, satysfakcja z bycia kreatywnym, urzeczywistnianie pomysłów i zwrot w postaci szczęścia. Wolałbym wąchać kwiatki od dupy strony, niż nie móc pisać, kręcić vlogów, podróżować i pomagać facetom na szkoleniach. Znalazłem swoją niszę, własne źródełko ze szczęściem – przerażające jest to, że mógłbym nie znaleźć. Dlatego jestem wdzięczny, bo to przywilej – wiedzieć, co kochasz, co chcesz robić z własnym życiem.

Co Cię nie zabije, to Cię okaleczy

Za każdym razem, gdy traciłem z oczu moją wizję, wątpiłem we własne cele lub stałem na rozstaju – stawałem się BARDZO podatny na czynniki zewnętrzne. Pogoda dyktowała, jakie miałem samopoczucie. Jeśli za oknem chlupało, a miasto przygniatały kłęby ołowianych chmur, automatycznie odechciewało mi się wstawać z łóżka. Gdy ludzie byli dla mnie niemili, szukałem przyczyny w sobie, pękałem tak, jak pęka skorupka jajka. Najmniejsze pierdoły rosły do rangi życiowych problemów, wykolejając mnie emocjonalnie.

Teraz za oknem może sypać śnieg, a ja i tak będę się uśmiechał, bo od środka grzeje mnie własny ogień – wizja, cele z nią związane, satysfakcja. Ludzie mogą pluć w moim kierunku, a ja wzruszę ramionami. To immunitet na czynniki zewnętrzne i jeśli miałbym zgadywać, co zabija osoby znane lub po prostu takie, które mają pieniędzy do porzygu, to byłby to brak celu. To stwierdzenie potwierdza też moja obserwacja ludzi, którzy zarabiają serio duży hajs, a mimo to są nieszczęśliwe, uciekają w uzależnienia od używek, a ich samopoczucie jest jak chorągiewka przy nadciągającym tajfunie.

Czynnikiem wspólnym jest tutaj brak większej wizji, brak realizowania się i satysfakcji. Wewnętrznego ognia, który Cię grzeje i daje poczucie komfortu niezależne od tego, co dzieje się na zewnątrz.

Jak odnaleźć siebie w betonowej dżungli?

Chcesz recepty? Wyjdź z domu. Zrób coś po raz pierwszy, popełnij błąd i wróć do punktu wyjścia. Spróbuj czegoś innego, zaryzykuj bardziej, niż wcześniej. Otwórz się na nowe doświadczenia i nigdy nie wmawiaj sobie, że nie możesz zacząć się realizować w jakiejś dziedzinie tylko dlatego, że się na niej nie znasz i nie masz w niej doświadczenia. Łap się różnych rzeczy i często je zmieniaj, aż coś Ci „zaklika”. A jak zaklika, zacznij napierdalać.

Nie pracować.

Nie robić z doskoku.

Napierdalać.

Gdy dokopujesz się do złota nie zabierasz jednej grudki. Kopiesz, walisz kilofem i wyciągasz tyle, ile zdołasz unieść. To Twoje źródełko.

Z drugiej strony przestań się wkurzać, że nie masz wizji, celu, jeśli nie próbujesz jej znaleźć i nie robisz nic w tym kierunku. Nie bądź roszczeniową, bezczelną dziwką, bo absolutnie nic nie należy Ci się od życia za darmo. Byłbym szczerze zniesmaczony i zazdrosny, gdybyś po prostu od samego początku miał swoje źródełko lub zaczął w jakiejkolwiek dziedzinie odnosić sukcesy bez potu, łez i krwi. Bez próbowania, wychodzenia ze strefy komfortu i doświadczania emocji takich jak wstyd, zniechęcenie, lęk.

Tak, lato się kończy, a za oknem leje deszcz. Bierz parasol i do roboty.

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.