Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
#Dziennik#Relacje

Gdy mą poezją były Twoje nogi

Kiedyś zakochiwałem się na pstryknięcie palcem

 

Widziałem dziewczynę w moim typie, może łapałem kontakt wzrokowy – oczywiście zrywałem go pierwszy, wlepiając oczy w chodnik, posadzkę, czubki własnych butów w autobusie – i po prostu mnie wsysało. Zapamiętywałem twarz, kolor oczu, ułożenie włosów. Linię zgrabnych nóg, które mnie hipnotyzowały i sprawiały, że nie tylko w moim brzuchu pojawiały się popkulturowe motylki, ale też zaczynałem czuć stres. Gorąco uderzało mi do głowy, kwitnąc okazałymi plamami na rozpalonych policzkach.

 

To wszystko były platoniczne uczucia, sny na jawie, którymi żyłem. Nie rozmawiałem z tymi dziewczynami, nie dotykałem ich, były całkowicie poza moim zasięgiem.

 

Wtedy po raz pierwszy się obudziłem. Po 20 latach samotności, depresyjnych myśli, obwiniania za swoje położenie wszystkich dookoła, prócz siebie. Złapałem wtyczkę Matrixa i pociągnąłem z całej siły – po raz pierwszy widząc świat takim, jaki jest naprawdę.

 

Pierwsze pocałunki, słodki smak błyszczyka na języku. Pierwszy seks i wulkan emocji, który rozchodził się po całym ciele zamiast stresu. Już nie zrywałem kontaktu wzrokowego pierwszy. Już nie żyłem w swojej głowie.

 

Podejmowałem działanie, wyhodowałem sobie parę jaj. Nazywaj to sobie, jak chcesz. Ja żyłem, po raz pierwszy czułem, jak powietrze wypełnia moje płuca. Byłem tu i teraz. Nie kiedyś. Nie kurwa 5 lat temu.

 

Pierwsze kobiety, z którymi się spotykałem pomagały mi eksplorować rzeczywistość. Moje ciało, ich ciała, naszą intymność. Emocje, których było zbyt wiele, które zalewały nas fala za falą. To było jak niekończące się tsunami, jak magiczna lampa potarta zbyt mocno, zbyt zachłannie.

 

Żyłem w filmie

 

Blady chodnik, którym szedłem i zapach własnych perfum. Guzik domofonu i rosnąca w ciele euforia. Ona otwierająca drzwi w zbyt dużej koszuli i jej długie, całkiem nagie nogi. Świeżo umyte włosy opadające na ramiona. Nerwowe gesty, atmosfera oczekiwania, zbędny film i kiczowata muzyka. Nasze złączone cienie na ścianie i świadomość, że właśnie wykroiliśmy sobie spory kawałek ciasta rzeczywistości i za moment go bezczelnie skonsumujemy. Bez lęku, konwenansów i kompletnie odcięci od świata na zewnątrz. Tu. Teraz.

 

Te chwile były jak wybuchy atomowe na horyzoncie spokojnej równiny codzienności. Podmuch tych wybuchów poruszał drzewa, bujał trawą i wprowadzał pożądany chaos do rzeczywistości. Siedziałem w znienawidzonej robocie za biurkiem i wykonywałem mechaniczne zadania z uśmiechem na ustach, czując napuchnięte sznyty na plecach, w miejscach gdzie zatopiła swe paznokcie.

 

W poszukiwaniu drugiego pierwszego zauroczenia

 

Przeżywamy nasze pierwsze miłości, pierwsze zauroczenia i eksplorujemy własną seksualność. Wszystko, co przychodzi później rzadko smakuje aż tak dobrze. Te doświadczenia są emocjonujące, niosą se sobą iskrę tych pierwszych, najważniejszych – a jednocześnie czegoś im brakuje. Jednocześnie wiesz, czego się spodziewać, a logiczny umysł odziera całość z magicznej atmosfery, trochę jak ze świętym Mikołajem i choinką. Każda kolejna Gwiazdka zawiera ułamek atmosfery, którą zapamiętałeś z dzieciństwa, a jednocześnie jest też coraz bardziej zwykła.

 

Niby dalej dostajesz od relacji to, czego chcesz, ale z tyłu głowy wiesz, że nie jest to ta sama intensywność, co kiedyś. Podnosisz kolejnym partnerom coraz wyżej poprzeczkę i zaczynasz wymagać niemożliwego – coraz łatwiej skreślając ludzi i szukając dalej.

 

/To skreślanie ludzi przychodzi nam w tych czasach zaskakująco i niepokojąco łatwo, prawda?

 

To tęsknota za drugim pierwszym razem. Równie logiczne, co próba złapania mgły w rękę, celem zabrania jej do mieszkania. Nie możesz drugi raz po raz pierwszy zapalić marihuany lub napić się piwa ukradkiem, prosząc z kumplami przypadkowego przechodnia z dowodem osobistym, by był tak uprzejmy i kupił dwie reklamówki łomży export. Możesz pójść do sklepu i sam sobie kupić alkohol. Mało ekscytujące.

 

Odstawiając na bok pretensjonalne porównania, pozostaje ostateczne pytanie.

 

Czy jesteśmy głupi, tęskniąc do naszych pierwszych, wyidealizowanych razów?

 

Wbrew pozorom i zdrowej logice, uważam, że nie jesteśmy.

 

Przez kilka ostatnich lat byłem w tym aspekcie cynikiem. Byłem, oznacza, że już nie jestem. Pewnego dnia, nie spodziewając się tego kompletnie, wpadłem pod emocjonalny pociąg, który uświadomił mi, że mogę przeżyć swój drugi, pierwszy raz.  Że mogę czuć tak intensywnie, że brakuje mi słów. Banalnie mnie zatkało, co w moim przypadku nie dzieje się dość często, jako że żyję z produkowania słów.

 

Drugi pierwszy raz jest lepszy od pierwszego, bo już znasz ten świat. Znasz siebie, swoje oczekiwania wobec drugiej osoby. Nie jesteś już nieporadny, nieporadna. Wiesz dokładnie, co zrobić, by pozwolić rzeczom się dziać. Jesteś też mądrzejszy, mądrzejsza o poprzednie sytuacje, kiedy głupota i brak doświadczenia stłukły wyjątkowy wazon.

 

/Problem jest w tym, że możesz okazję na przeżycie czegoś niesamowitego po prostu przegapić – jak już zaznaczyłem wyżej, zbyt łatwo przychodzi nam skreślanie ludzi.

 

I teraz, gdyby był to kolejny naiwny blog, czy artykuł w jakimś śmiesznym piśmie, tekst kończyłby się słowami: „po prostu czekaj, wyjątkowe uczucie samo Cię odnajdzie”. W sumie byłaby to jakaś tam prawda dla odbiorców płci żeńskiej. Kobiety w naszej kulturze rzeczywiście mogą sobie czekać i być w tym kontekście bierne (w sumie, ostatecznie to też taka umowna półprawda i jednocześnie temat na inny tekst).

 

Jeśli jesteś facetem, to czekając owszem, odnajdzie Cię uczucie – piekących odcisków na dupie.

 

Jako facet musisz być proaktywny i stwarzać sobie okazje do poznawania takich kobiet, którymi jesteś zainteresowany. Jeśli tego nie zrobisz to sorry, samo z nieba nie spadnie. Być może do tej pory żyłeś z takim przekonaniem, jeśli tak to przepraszam, że zepsułem Ci ten piękny, zimowy wieczór.

 

Na koniec mały wniosek do przemyślenia: Jeśli częściej w myślach wracasz do przeszłości i wspominasz, niż cieszysz się z życia tu i teraz, to sygnał, że powinieneś strzelić sobie z liścia, obudzić się i zająć teraźniejszością, bo właśnie przecieka Ci między palcami.

 


Tytuł dzisiejszego wpisu to fragment tekstu piosenki Pidżamy Porno – Kocięta i Szczenięta

 

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.