Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
#Życie

Nie słuchaj motywacyjnych bredni, po prostu się poddaj

Ludzie mówią: nie poddawaj się szybko. Nie odpuszczaj, idź jak taran, walcz o swoje. A ja mówię: poddaj się szybko. Odpuść. Po pierwszym wyboju zjedź na pobocze i odpal szluga. Złóż broń.

 

Może zamrugasz oczami, rozdziawisz buzię i spytasz: jak to? Przecież „wszyscy” tak właśnie robią i dlatego nie osiągają swoich celów!

 

Nie. W odpuszczaniu nie ma nic złego. Złe jest to, co zazwyczaj następuje później: użalanie się nad sobą, racjonalizacje, zrzucanie winy na innych. Umywanie rączek.

 

Ja proponuję coś innego

 

Pozwól sobie odczuć emocje, które pojawią się po takiej decyzji. Po tym, jak odpuścisz. Wejdź pod rozpędzony pociąg wyrzutów sumienia. Niech kąsa Cię wstyd, palą policzki. Niech ciężar porażki przygniecie Cię jak kowadło w kreskówce. Nie racjonalizuj sobie, dlaczego nie wyszło. Nie mów, że nie Twoja wina, że było za trudno, że przecież chciałeś, ale widocznie nie było Ci pisane. Odrzuć to gówno i spójrz rzeczywistości w oczy. Weź na siebie odpowiedzialność i przyznaj, że to nie rząd, nie inni ludzie. To tylko Ty i Twoja słabość. Lenistwo, jak potłuczone szkło w butach. Brak organizacji i zdrowych nawyków. Poczuj się słabo, poczuj się jak pizda, którą jesteś. Pozwól, by pojawiła się wściekłość, by targnęły Tobą mdłości. Spraw, by ciężko było Ci spojrzeć w lustro.

 

Weź to wszystko na klatę.

 

Nie traktuj siebie jak jajko, bo nim nie jesteś. Nie obchodź się ze sobą jak z drogocenną porcelaną. Jeśli chcesz czegoś się nauczyć, to pociągnij za obrus, zrzucając drogocenną zastawę na ziemię. Patrz, jak się tłucze, zezuj na dłoń, która trzyma materiał – ta dłoń jest Twoja, zrozum to wreszcie. Podsyć wkurwienie na własną słabość.

 

Gdy już zrozumiesz, co sobie zrobiłeś, jak koncertowo dałeś dupy – zapamiętaj to uczucie. Wyryj je sobie w pamięci, noś jak bliznę, bo przyda Ci się na później.

 

Kolejnym razem, gdy staniesz przed nowym wyzwaniem, gdy zedrzesz sobie kolana, kiedy pojawi się chęć, by odpuścić – zerknij na bliznę, przypomnij sobie, że raz już tak zrobiłeś. Pozwoliłeś sobie na kapitulację. Odśwież to uczucie. Nie było zbyt przyjemne, prawda?

 

Uwierz mi, żaden dupomądry cytat motywacyjny nie działa nawet w połowie tak, jak osobiste doświadczenie.

 

W odpuszczaniu i w chwilach słabości nie ma nic złego. Złe jest niewyciąganie wniosków. W ludzi rzuca się hasłami motywacyjnymi, cytatami wklejonymi na skurwiałe obrazki, karmi się kołczobrednią, jakby miało ich to nauczyć życia. A później dziwi się, że to nie działa, że każdy i tak dalej popełnia te same błędy. Bo gangrena rozwinęła się u samych podstaw. Nie da się nikogo efektywnie zmotywować, by „robił”, bez pokazania „jak poprawnie robić”.

 

Może by tak po prostu uświadomić tym ludziom, że zamiast stosowania uników, powinni doświadczyć wszystkich konsekwencji podjętych decyzji i wyciągnąć z takiej lekcji wnioski?

 

Bo jakim cudem ktoś, kto po prostu z własnej winy poniósł porażkę, a następnie zrzucił za to odpowiedzialność na kogoś innego miałby znaleźć energię, by wedle instrukcji „iść dalej jak taran” i „walczyć o swoje?”. Przecież świat taki niesprawiedliwy i generalnie ciężko jest coś osiągnąć – po co się starać, skoro jestem idealny i wszystko robię dobrze, a iluminaci zawsze podstawiają mi nogę?

 

Nasze społeczeństwo zbudowane jest na unikaniu odpowiedzialności, ludzi wychowuje się tak, by przez socjalizację szli po linii najmniejszego oporu. Później jak mantrę klepiemy:

  • „To przez profesora, dał za trudny egzamin”
  • „Projekt mi nie wypalił, mimo, że się starałem, nie nadaję się do tego”
  • „To nie ma sensu, to za ciężkie”
  • „Może nigdy nikogo sobie nie znajdę, może powinienem być sam”
  • „Dlaczego nikt nie widzi tego, jaki jestem w środku?”
  • „Nie mogę się zmienić, jestem jaki jestem”
  • „Innym jest łatwiej”
  • <wstaw dowolne wymiociny użalającej się nad sobą pizdy>

 

Dlaczego nikt nas nie uczy stawiania czoła konsekwencjom własnych działań? W szczególności zwrotów: „to moja wina, popełniłem błąd i kolejnym razem go uniknę”, „powinienem jeszcze mocniej się starać”, „jeśli to, co robię nie działa, to powinienem zrobić coś inaczej”, „kuleje u mnie organizacja, marnuję dużo czasu”.

 

Może dlatego, że to rzeczywiście trudniejsza droga – wystawić się na negatywne emocje, zamiast po prostu zwalić winę na kogoś innego. Ludzie od zawsze chcą natychmiastowej gratyfikacji i zrobią wszystko, by jak najszybciej poczuć się dobrze. Tylko, że fajne samopoczucie w krótkim czasie najczęściej równa się katastrofie w długiej perspektywie.

 

Na szczęście, ten mechanizm działa też na odwrót. Negatywne emocje i praca dziś, zwrot jutro. Całkiem fair, według mnie.

 

Podsumowując: zjebałeś? To się przyznaj, idź się wkurw, czy wypłacz. Zaciśnij zęby, obiecaj sobie, że kolejnym razem zrobisz lepiej i weź się do roboty.

Aha i odlajkuj te wszystkie fanpejdże z cytatami wyjętymi z koziej dupy.

 

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.