Czy suplementy diety mogą poprawić samopoczucie? - VINCENT: DOŚWIADCZANIE ŻYCIA I TWORZENIE WSPOMNIEŃ
18 Kwi
 KOMENTARZY
, ,
#Dziennik

Czy suplementy diety mogą poprawić samopoczucie?

Kilka osób poprosiło mnie o mały raport, więc postanowiłem napisać krótkie podsumowanie po ponad 2 miesiącach stosowania suplementów diety, mających poprawić samopoczucie, koncentrację, wytrzymałość oraz odporność organizmu.

 

Od kilku miesięcy nie biorę żadnych używek, alkohol piję raz na 3 miesiące (wino częściej, ale bardziej dla smaku, niż upojenia), regularnie chodzę na siłownię, trzymam dość restrykcyjnie dietę, dbam o jakość snu oraz codziennie medytuję.

 

Mimo zdrowego trybu życia, prześladowało mnie wrażenie, że czegoś mi brakuje. Miewałem duże huśtawki nastroju, w głowie zalegała uporczywa mgła utrudniająca myślenie, a z rana po przebudzeniu miałem ochotę natychmiast znowu iść spać. Byłem wyprany z energii i ciągle niewyspany pomimo spędzania 8-10 godzin w łóżku.

 

Wiedziałem, że wiosna przyniesie słońce, a słońce zbawienie. Nie mogłem jednak tak długo czekać, potrzebowałem ratunku natychmiast.

 

Ponieważ lubię eksperymentować, zrobiłem krótki research, po którym zamówiłem całe pudło suplementów, mających być ostatnim klockiem układanki.

 

Ostatnie dwa miesiące codziennie przyjmowałem stack, w skład którego wchodziły:

  • spirulina
  • rhodiola
  • panax ginseng
  • omega3
  • witaminy i minerały
  • maca
  • d3+k2
  • ashwagandha

 

Rezultat? Już po dwóch dniach poczułem się jak młody Hercules. Nie mowię tu o subtelnym wrażeniu poprawy, graniczącym z placebo. Chodzi o poprawę samopoczucia na poziomie „wow”. I to nie jest tak, że sobie to wszystko wymyśliłem lub jestem szczególnie podatny. Podobny stack zamówiło kilku moich znajomych i każdy ma ten sam efekt.

 

Tak popieprzonych, realnych i głębokich snów nie miałem od lat. Zacząłem budzić się wypoczęty i z energią do rozpoczęcia dnia. Co więcej, mogłem wreszcie odstawić melatoninę, która pomagała mi w zasypianiu, ale niestety zostawiała stan zmulenia kolejnego poranka. Ashwagandha wyleczyła mnie z bezsenności oraz skróciła czas zapadania w sen.

 

Poprawiła się moja motywacja oraz zdolność do wysokiej jakości koncentracji. O wiosenne porządki w głowie „obwiniam” rhodiolę, która odkurzyła mi łeb z zalegającej tam mgły. Praca, koncentracja i skupienie to na ten moment zagadnienia banalnie proste, niewymagające ode mnie silnej woli.

 

Do tego mój codzienny poziom szczęścia nie tylko się ustabilizował (wcześniej potrafiłem w trakcie jednego dnia zaliczyć huśtawkę z 7/10 do 2/10, aż po 9/10), ale skoczył w górę jak słupek rtęci. Odkąd przyjmuję wyżej rozpisane suplementy, czuję się 8/10 z tendencjami wzrostowymi, ale bez spadków. To niesamowite, wreszcie mieć w głowie spokój, stabilne samopoczucie.

 

Przestałem chorować. Kilka razy miałem sytuację, gdzie czułem, że coś mnie bierze, ale kolejnego dnia budziłem się zdrowy – podczas, gdy wszyscy znajomi dookoła byli rozłożeni przez jakieś wirusy.

 

Do tego wszystkiego dochodzi podniesione libido, do poziomu, w którym mam ochotę gwałcić dziuple w mijanych drzewach. Libido i seksualna energia to paliwo napędowe i jeśli ktoś potrafi z tych narzędzi korzystać i je ukierunkować – dodatkowo podniesie swoją produktywność.

 

Mieszanka trzech różnych żeń-szeni w połączeniu z witaminą d3 to nie przelewki.

 

Jednym słowem? Warto.

 

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.