Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
11 Kwi
 KOMENTARZY 7
,
#Dziennik

30

Dziś wybiło mi 30 wiosen. Niespecjalnie czuję, by ten dzień był wyjątkowy (może nie licząc dużej imprezy, którą zaplanowałem), ale na blogu utarło się, że raz na kilka lat, 11 kwietnia wrzucam tekst. Ostatni taki napisałem dwa lata temu, natomiast pierwszy – sześć. Niech tradycji stanie się zadość. 

 

Za sekundę zniesiemy z dziewczyną rzeczy do auta, odpalimy pluszowe new retro i pojedziemy w góry, by celebrować ten dzień z najlepszymi ludźmi, jakich poznałem w życiu. Na imprezie będzie 30 osób (przypadek? Tak). Na co dzień unikam alkoholu, ale dziś wieczorem będę pił schłodzony gin z tonikiem i limonką. Jointy palę bardzo rzadko, ale dziś odpalę kilka, wdając się w dyskusje z przyjaciółmi, rozkoszując atmosferą, która powstaje tylko wtedy, gdy wszyscy widzimy się w komplecie. W planach mamy dwie trasy, obie lekkie ze względu na zagrożenie lawinowe. Nam tyle wystarczy. W dzień natura, wieczorem dyskotekowe światła, lasery i wytwornica dymu w dwóch wielkich, wynajętych przez nas apartamentach. Będzie fajnie. W chwilach, gdzie otoczony jesteś przez tylu zajebistych i bliskich ludzi, z podobnym poczuciem humoru i drinkiem w dłoni nie ma opcji, by czuć się źle.

 

Wypiję dziś wieczorem także za Was, za to, że jesteście tutaj ze mną przez tak długi czas. W szczególności będę miał w myślach tych Czytelników, którzy śledzą moje wpisy od początku, czyli od 16 lutego 2013 roku. Ten blog to kawał mojego życia. Mimo, że nie piszę tutaj tyle, co kiedyś i że statystyki odwiedzin na tym cierpią, nie zamierzam przestawać. Ta strona wciąż jest dla mnie bardzo ważna i wciąż kocham pisać. Nie zmieni tego ani mój brak czasu, ani fakt, że ludzie wolą raczej oglądać vlogi, niż czytać. Ostatnie 6 lat było niesamowitą podróżą, którą udokumentowałem na łamach tego bloga. Macie tutaj wszystko, czarno na białym. Od naiwnego chłopca, przez aroganckiego szczeniaka, do faceta, którym jestem dzisiaj. Cieszę się, że przeżywając własne rozterki i dzieląc się osobistymi przemyśleniami, rykoszetem zainspirowałem Was do pełniejszego, bardziej świadomego życia – co potwierdzają setki komentarzy i maili.

 

Chcę Cię inspirować do pełniejszego życia na własnych zasadach. Nie będę Twoim tatą, ale chętnie zostanę przyjacielem, podzielę się wnioskami i zamiast wpuszczać w zarośniętą dżunglę, nakieruję Cię w przerzedzony (ale tylko trochę) maczetą szlak. Na własnym przykładzie pokażę Ci, że można się zmienić, żyć pełniej i zamiast cały czas próbować dogonić szczęście – odnaleźć je w sobie.

 

Misją tego bloga jest wyrwać Cię z apatii i nauczyć chodzić o własnych siłach. Widzieć własnymi oczami i przestać wycierać sobie gębę starymi, oklepanymi prawdami. Chcę dawać Ci dobre emocje, zmuszać do przemyśleń i czasem się z Tobą drażnić.

 

Czytam ostatnio książkę “UNSCRIPTED: Life, Liberty, and the Pursuit of Entrepreneurship”, której autorem jest MJ DeMarco. Polecam tę książkę gorąco, w szczególności, jeśli jeszcze nie prowadzisz własnego biznesu. Zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie, a podejrzewam, że gdyby ktoś podesłał mi ją parę lat temu, zupełnie wywróciłaby moje życie do góry nogami. Z jedną stawianą przez autora tezą jednak się nie zgadzam. MJ pisze tam, że nikogo nie obchodzisz, więc pisanie bloga o sobie pozbawione jest sensu – Czytelnik chce wynieść z wpisu coś, co dotyczy jego sytuacji. Autor książki zapomniał jednak chyba, że wszyscy jesteśmy ludźmi, posiadamy empatię i uczymy się stawiania kroków w świecie poprzez uważną obserwację innych i stosowanie podpatrzonych rozwiązań.

 

Uważam, że jeśli piszesz o sobie szczerze, prześwietlając na łamach bloga swoje emocje, rozterki i przemyślenia, to nie tylko dokumentujesz własną podróż, ale dajesz innym pewien schemat działania, a także przykład, że przez daną sytuację można przejść z podniesioną głową. Historie i myśli spisywane z serca dają także dowód na to, że nie jesteś sam/sama. Widzisz, że ktoś inny również odczuwał podobne emocje, musiał rozwiązać te same problemy. To dodaje otuchy.

 

Inspiracja i umiejętność odnoszenia konkretnych rozwiązań do swojej sytuacji to potężne narzędzia, których nie wolno lekceważyć.


Nie mam ochoty w tym momencie robić jakiegoś wielkiego podsumowania ostatniej dekady, bo jak zapewne wiesz, niewielką wagę przywiązuję do wieku wyrażonego w cyfrach. Nawet w momencie, w którym ktoś przystawiłby mi pistolet do głowy, ciężko by mi było wymienić rzeczy, które na swojej drodze mogłem zrobić lepiej:

 

Błędy, które popełniałem – w ostatecznym rachunku i szerszej perspektywie i tak zawsze wychodziły na plus.

 

Decyzje, z którymi zwlekałem – może i mogłem wcielić je w życie szybciej (np. rzucenie etatu), ale wydaje mi się, że po prostu wcześniej nie byłem na to gotowy – patrząc z dystansu, wszystkie ważne wybory podjąłem w idealnym momencie.

 

Gdybym miał podsumować w tym momencie ostatnie 10 lat, szło by to tak: wszystkie puzzle, nawet te na pozór rzucone przypadkowo, ostatecznie upadły na swoje miejsce – tworząc obraz, który mi się podoba i w którym wiele bym nie zmienił.

 

Czuję, że wspinam się na szczyt, pod kątem zdrowotnym, biznesowym, relacji oraz ogólnego ogarnięcia życiowego.

 

Życie dopiero się zaczęło – pochłonąłem przystawkę i wciąż jestem głodny.

 

Tego głodu właśnie sobie życzę.

 

Bym nie osiadł na laurach i unikał zapuszczania korzeni. Chcę wciąż poszukiwać nowych rozwiązań, chłonąc życie wszystkimi dostępnymi receptorami.

 

Życzę samemu sobie dalszej pracy nad zarządzaniem własnymi emocjami i myślami, by nie projektować na ludzi w najbliższym otoczeniu moich słabości i dawać przykład – pilnować, by relacje z osobami, które kocham były szczere i pełne wyrozumiałości.

 

Zacementowania obecnej ekipy i jak najczęstszych spotkań, bo jeśli fajni ludzie w życiu to skarb, to chyba znalazłem świętego Graala.

 

Najlepszej firmy szkoleniowej na rynku, światowego poziomu produkcji vlogów, czasu na napisanie jeszcze kilku książek, długiej i głęboko satysfakcjonującej drogi do upragnionych kamieni milowych.

 

Usprawniania obecnych schematów i poszukiwania nowych rozwiązań, dzięki którym będę w stanie dostarczać jeszcze więcej wartości za pomocą vlogów, produktów, szkoleń, wpisów, a w efekcie jeszcze głębiej zmieniać życie klientów, widzów i czytelników.

 

Perfekcji w organizowaniu własnego czasu, ustalaniu celów, jeszcze większej kontroli nad wszystkimi sferami codzienności, by wyciskać dostępne dni, miesiące i lata jak świeżą pomarańczę.


Tego życzę sam sobie i za to dziś wypiję, a wznosząc toast pomyślę o tym miejscu, o Was i o wszystkim, co jest naprawdę ważne.

 

Za moje i Wasze zdrowie.

 

100 lat?

Tagi:,

7
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MetalowaRakietav1ncentKornelKacperKatarzyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Katarzyna
Gość

Najlepszości!

Spełnienia Marzeń, zarówno przyziemnych jak i tych kompletnie kosmicznych.
Wiosny w głowie, sercu i na ustach, słońca, ciepła i uśmiechu.
No i zdrówka, bo bez niego, to kiepsko 🙂

Co do felietonów -> Uwielbiam! Może dlatego, że jesteśmy w podobnym wieku i inaczej patrzymy na rzeczywistość, albo po prostu nie brakuje oleju w głowie?
Czytam, uciekam – wracam.
Dziękuję!

Ściski! ;]

Kacper
Gość
Kacper

Ale zajebista ta muzyka – odpaliłem sobie playlistę ze wszystkimi utworami z Electronic Gems, będzie leciało dzisiaj w tle.

Wszystkiego najlepszego i obyśmy doczekali czasów, kiedy będzie można żyć znacznie dłużej niż 100 lat 😀

Kornel
Gość
Kornel

Muzyka dla mnie niesluchalna ale blog zawsze byl super nawet jak sie z Toba nie zgadzalem. Z perpektywy czasu mozliwe ze i za 10 lat tego Ciebie z teraz nazwiesz szczeniakiem, marzycielem itd. Po to zyjemy by popelniac bledy i na nich sie uczyc badz je po prostu przezywac. Wszystkiego naj!

MetalowaRakieta
Gość
MetalowaRakieta

Najlepszego, V1ncent! Jesteś dla mnie inspiracją. Dzięki tobie wyrobiłem sobie wiele dobrych nawyków, jak chociażby medytacja, pisanie w dzienniku czy okładanie telefonu z dala od biurka na czas pracy. Każdy twój wpis mnie cieszy. Mam nadzieję, że ten blog będzie żył jak najdłużej. Powodzenia we wszystkim, co chcesz osiągnąć 🙂

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

#Dziennik

30

7

(Nie)zwykły poniedziałek

7

Przetrzyj swoją szybę

7

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.