Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
#Życie

8 sposobów na to, by pozostać pozytywnym i nie zwariować

Cześć.

Zima jeszcze Cię nie zabiła? Ciemne chmury, deszcz i posępna pizgawica? Jak się czujesz? Trzymasz się jeszcze, czy może snujesz się z dnia na dzień jak zombie?

Pozytywna energia jest w tym kraju towarem deficytowym, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Z nosa cieknie, nic się nie chce. Ciężko jest być uśmiechniętym, kiedy dusi Cię smog, a przechodnie zamiast uśmiechu raczą Cię trumienną miną. Tutaj się zgadzamy. Uważam jednak, że zamiast czekać na te 3 miesiące upragnionego słońca i względnego ciepła, lepiej zrobić wszystko, co w naszej mocy, by pozostać w dobrej formie psychicznej przez okrągły rok.

Od razu mówię, że nie jestem w tym mistrzem i czasami też dopada mnie marazm. Tym bardziej, że raczej nie przeszkadza mi odosobnienie i dobrze czuję się sam ze sobą. Znalazłem jednak kilka odpowiedzi na pytanie: “jak dobrze się czuć”. Temat może wydawać się banalny, ale to właśnie zaniedbywanie tych “banałów” sprawia, że jesteś wyprany z energii i wpadasz w negatywne pętle myślowe. Więc przeczytaj uważnie poniższy tekst i koniecznie w komentarzu dopisz swoje sposoby na to, by nie zwariować, gdy za oknem straszą minusowe temperatury.

Witaminy

Owoce, warzywa. To raz. Suplementy witaminowe to dwa. Osobiście używam tych z Olimpu (Vita-Min) – opakowanie zawiera dwie kapsułki, jedną z witaminami, drugą z minerałami. Do tego mocno polecam witaminę d3 (5k lub 10k jednostek) z firmy Puritan’s Pride. Ponieważ żyjemy w kraju, gdzie przez większość czasu promienie słońca zjadane są przez chmury, musimy dostarczać tę witaminę w inny sposób. D3 z wyżej wymienionej firmy powinno się spożywać z witaminą K2, natomiast ja czuję jej działanie nawet solo (więcej energii, podwyższone libido, lepszy sen). Nie będę się długo rozpisywać nad istotą przyjmowania witamin oraz spożywania warzyw, bo jest to rzecz oczywista – choć jak pokazuje doświadczenie, marginalizowana.

 

Sen

Bez porządnych 8 godzin snu ciężko jest przebrnąć przez dzień na pompie. Jeśli tak jak ja masz problem z zasypianiem oraz wybudzaniem się w nocy, to w tym miejscu polecam następujące rzeczy:

 

Zatyczki do uszu. Rzecz niezbędna, jeśli mieszkasz przy ulicy lub masz wielu współlokatorów na mieszkaniu (lub jednego, który lubi o 1 w nocy napierdalać garnkami w kuchni:)). Odkąd stosuję zatyczki do spania rzadziej się wybudzam. Jestem mega uczulony na jakieś oddalone dźwięki imprezy, czy po prostu krzątanie się po apartamencie, natomiast wystarczy, że zakorkuję sobie uszy i mogę spokojnie odpłynąć.

 

Maska na oczy. Ja mam taką zwykłą, jaką dostaje się w niektórych liniach samolotowych w trakcie długich dystansów. Niesamowita rzecz i znacznie poprawia mi głębokość snu. Szczególnie, gdy wracam z pracy o 4-5 nad ranem i muszę odespać te 8 godzin. Rzecz jest bardzo utrudniona, gdy przez żaluzje czy zasłony do pokoju przedziera się światło – bo daje organizmowi do zrozumienia, że powinien raczej się wybudzać. Z taką maską masz niemal stuprocentową ciemność i przełączasz w mózgu odpowiedni przełącznik, który mówi “jest noc, musimy iść spać”.

 

Flux na komputer, Night Mode na telefon. To nazwa dwóch aplikacji, bez których nie wyobrażam sobie pracy i płynnego zasypiania. Wpatrywanie się w ekran monitora, czy telefonu przed snem powoduje poważne problemy z zaśnięciem. Powodem jest niebieskie światło, które utrzymuje mózg w gotowości. Wyżej wymienione pogramy wyciągają te światło, przez co wieczorem mózg nie jest mocno stymulowany i może zgodnie z dobowym rytmem zacząć przygotowywać Cię do snu w wieczornych godzinach. Jest to bardzo ważne – zauważyłem, że od kiedy stosuję Flux oraz Night Mode zasypiam o wiele szybciej.

 

Biały szum lub ambient. Jeśli nie jesteś fanem/fanką zatyczek, możesz do snu puścić sobie cicho biały szum (po prostu wklep w youtube “white noise sleep”). Badania potwierdzają, że stały dźwięk pozwala Ci nie tylko zasnąć, ale także sprawia, że mniej się wybudzasz. Zazwyczaj wybudzenie spowodowane jest jakąś nagłą zmianą w dźwiękach docierających do Twoich uszu z otoczenia, dlatego zablokowanie ich stałym, powtarzalnym elementem pozwala Ci spać spokojnie. Oczywiście nie musisz słuchać typowego “białego szumu”. Ja na przykład swego czasu używałem odgłosów samolotu, a nawet serii Star Wars White Noise, gdzie możesz zasnąć przy… dźwiękach Naboo nocą. Jeśli jednak preferujesz coś melodyjnego, to puść sobie Carbon Based Lifeforms – do snu idealne są płyty Interlooper oraz World of Sleepers. Zazwyczaj nie jestem w stanie zasnąć przy żadnej muzyce, natomiast CBL działa cuda. Słucham chyba od trzech lat. Sprawdza się nie tylko do snu, ale także do pracy, nauki itp.

 

Aktywność fizyczna

Naturalny zastrzyk endorfin. Zapisz się na siłownię, fitness czy po prostu biegaj (choć lepiej przy pomocy bieżni, ze względu na smog). Aktywność fizyczna to więcej energii, fantastyczne samopoczucie oraz świetne narzędzie pozwalające utrzymać dyscyplinę w innych dziedzinach życia. Odkąd mam restrykcyjną dietę i konkretny plan treningowy stałem się dużo lepszy w zarządzaniu czasem. Lepiej planuję codzienną pracę, wyjazdy. Zauważyłem też, że wzrosła moja siła woli. Fakt, że potrafię zerwać się z samego rana, wyślizgnąć się z ciepłej pościeli w chłód mieszkania i w 20 minut wyjść na pizgawicę po to, by przerzucać żelastwo na siłowni sprawia, że jestem w stanie dużo skuteczniej motywować się do innych obowiązków. Wzrosła moja decyzyjność. Zamiast rozwlekać się nad danym problemem, po prostu wybieram najlepszą opcję i dokonuję egzekucji. Ponieważ przygotowuję sobie posiłki, gotuję i spożywam jedzenie w określonych godzinach, mój codzienny grafik wygląda dużo efektywniej.

 

Do aktywności fizycznej wlicza się oczywiście seks, który konkretnie boostuje zadowolenie z codzienności.

 

DO FACETÓW: Przestań się masturbować. Jeśli nie masz partnerki i już musisz, zrób to raz na dwa tygodnie, ale nigdy częściej. Masturbacja zabija motywację, sprawia, że masz DUŻO mniej życiowej energii i silnej woli. Jeśli czujesz się jak zombie, miewasz huśtawki nastroju i nic Ci się nie chce, a przy tym codziennie (lub kilka razy w tygodniu) walisz konia, to na Twoim miejscu przestałbym się dziwić. Jak możesz czuć naturalną potrzebę do poznawania kobiet, kiedy oszukujesz swój organizm, wmawiając mu, że masz seksu po dostatkiem? Ja wyznaję zasadę, że bzykam się z kobietami, nie z samym sobą.

Czasem faceci pytają mnie, w jaki sposób wytworzyć chemię na spotkaniu z kobietą, bo oni nie potrafią. Ja pytam, jak często się masturbują.

Przemyśl to, serio.

 

Wyjazdy

Staram się minimum raz w miesiącu wyjechać gdzieś ze znajomymi. Bardzo łatwo jest wpaść w koleiny rutyny, stracić uważność i przeżywać dzień za dniem w sposób, który przypomina pracę kserokopiarki. Wyrwanie się z tego schematu wybudza Cię, dostarcza emocji i pozwala odsapnąć od rzeczy, które robisz na co dzień – nabrać dystansu. Nawet głupi wypad do innego miasta ze znajomymi działa odświeżająco i sprawia, że jestem dużo bardziej szczęśliwy. Gdy piszę te słowa siedzę akurat w Krakowie, poprzedni tydzień spędzałem w Poznaniu, a jeszcze poprzedni we Wrocławiu. Czuję się zajebiście – dużo bodźców, większa motywacja do pracy i fajne wspomnienia. Akurat jestem w trakcie trasy konferencji IU Nights, stąd ta intensywność, z kolei gdy żyję sobie w Warszawie, czasem ratuje mnie nawet głupi powrót na parę dni do Białegostoku.

 

Pamiętaj o ładowaniu baterii. Nie możesz tylko pracować i siedzieć w jednym miejscu. Potrzebujesz oddechu, więc korzystaj z weekendowych wypadów, kiedy tylko możesz.

 

Aktywizuj znajomych

Rzecz mocno powiązana z wcześniejszym punktem. Bardzo łatwo jest być biernym i czekać. Na propozycje wyjazdów, wyjść na miasto, generalnie kreatywnego spędzania czasu. Kończy się na tym, że wszyscy czekają i ostatecznie nic się nie dzieje. Bądź tą osobą, która wychodzi z propozycją spotkania, domówki, imprezy, czy wyjazdu. Jeśli musisz, sam wszystko zorganizuj i postaw znajomych przed prostym dylematem: jedziesz lub nie. Nie czekaj, tylko aktywnie kieruj swoim życiem i zarządzaj grupkami znajomych. Możecie świetnie spędzić czas, ale jeśli nie będziesz osobą, która wychodzi z inicjatywą, ten potencjał najczęściej pozostanie niewykorzystany. Ja od dawna staram się być kimś, kto tworzy sytuacje, zamiast na nie czekać. Dzięki temu w ciągu ostatniego roku byłem we Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Częstochowie, we Lwowie i na Filipinach.

 

Myśl mniej

W Polsce, przy naszej pogodzie i warunkach ludzie mają zbyt wiele czasu na myślenie. Tutaj przypominają mi się Filipiny, gdzie po prostu nie ma kiedy myśleć. Kiedyś ktoś mnie zapytał, jakie mam przemyślenia na temat Azji. Ciężko było mi cokolwiek powiedzieć, bo ja tam po prostu BYŁEM. Tam każdego dnia masz tyle do roboty, tak dużo propozycji spotkań, obiadów i imprez ze znajomymi, że dom traktujesz jak hotel. Cały czas żyjesz TERAZ. Do tego trzeba dorzucić obfitość słońca i dziewicze wyspy na wyciągnięcie ręki (3-4h podróży ze stolicy) i masz prosty przepis na bycie uśmiechniętym przez większość czasu.

 

Natomiast w Polsce jest tak, że w ciemne, zimne dni zamykamy się w swoich pieczarach razem ze swoimi myślami i kminimy, kminimy. Oramy sobie mózg na wszelkie możliwe sposoby, bo po prostu mamy na to wystarczająco dużo czasu. Jesteśmy mało aktywni. Mało działamy, mało się realizujemy i zbyt rzadko spotykamy się z zajebistymi ludźmi. To tworzy pustkę, którą wypełniamy negatywnymi pętlami myślowymi (na temat których przygotowuję oddzielny wpis). Jeśli masz doła, źle się czujesz lub łapiesz się na tym, że myślisz za dużo, po prostu zadzwoń do kogoś i wyjdź z mieszkania. Zrób to wbrew sobie, pamiętając o tym, że Twój mózg będzie zawsze dążył do utrzymania obecnego stanu (czyli jeśli jest mi smutno, chcę słuchać melancholijnych piosenek zamiast pozytywnych itd). Jedyną szansą na to, by go zmienić, jest wykonanie działania, które Cię emocjonalnie wykolei. W tym przypadku wyjście z domu, interakcja z drugim człowiekiem sprawi, że będziesz zmuszony/zmuszona wyjść z głowy i dostosować się do otoczenia (jak z zanurzaniem się w chłodnej wodzie na basenie – wpierw jest ciężko, ale po kilku minutach szok mija i możesz pływać).

 

Realizuj się i doprowadzaj sprawy do końca

Gdy wykonuję dobre działanie – czyli takie, które w jakiś sposób rozwija moją karierę lub ciało/umysł – czuję się fenomenalnie. Dlatego skupiam się na organizacji czasu, planowaniu i osiąganiu kolejnych celów. Za każdym razem, gdy zrobię wpis na bloga, zorganizuję szkolenie, wystąpię publicznie lub opublikuję wideo w ustalonym terminie – jestem zadowolony, rośnie moje poczucie skuteczności oraz zaufanie do samego siebie. Tak samo z trzymaniem michy i treningami na siłowni. Jeśli sobie coś postanowisz, zrób wszystko, by dopiąć sprawę. W przeciwnym wypadku pojawią się wyrzuty sumienia, stracisz do siebie zaufanie, zaczniesz się mentalnie zamęczać… negatywna, chujowa pętla. Skup się na budowaniu tej pozytywnej. W długoterminowej perspektywie na stałe zwiększają się Twoje poczucie własnej wartości, pewność siebie no i oczywiście kompetencje w określonych dziedzinach. Rośnie też bardzo mocno siła woli, ale o tym pisałem już wyżej.

 

Ustawiaj sobie małe, mierzalne cele prowadzące do osiągnięcia tego wielkiego. Gdybym przy pisaniu książki założył sobie, że celem jest jej skończenie i publikacja, bardzo ciężko byłoby mi ją napisać. Dlatego ustaliłem sobie, że codziennie przez kilka godzin będę pisał, choćby paliło się i waliło, choćbym był chory, niewyspany lub miał odruch wymiotny na widok pustej strony w Wordzie. Nawet, gdy nie napisałem danego dnia dużo, sam fakt, że pracowałem, starałem się i zapisałem choć 2-3 akapity wystarczył, by poklepać się po plecach i uznać dzień za udany.

 

Karm swój umysł

Czytaj książki, minimum 30-50 stron dziennie. Zamknij jebanego fejsa, na którym 95% treści to żywe, śmierdzące gówno. Olej kwejki, demotywatory i wykopy. Przestań prać sobie mózg filmikami na YT z prankami. Czytaj dobrą literaturę, a w trakcie nie dotykaj telefonu i laptopa. Ćwicz swoje skupienie na jednej wykonywanej czynności. Oducz się kompulsywnego sprawdzania powiadomień i rozpraszania swojej uwagi. W dzisiejszych czasach jesteśmy jak dzieci z ADHD, które co chwila potrzebują nowej rozrywki. Po całym dniu notorycznego przerzucania się od jednej treści do drugiej czujemy się bardziej wycieńczeni niż po ostrym treningu na siłowni. Dlatego czytaj, bo czytając:

  • zdobywasz wiedzę…
  • …a także tematy do rozmów z ludźmi
  • wyciszasz się
  • ćwiczysz skupienie
  • rozwijasz wyobraźnię i pobudzasz kreatywność
  • świetnie się bawisz
  • poprawiasz własny styl
  • intuicyjnie uczysz się poprawnej polszczyzny…
  • …a czytając po angielsku naturalnie szlifujesz język

 

Jeśli koniecznie musisz coś obejrzeć, to niech nie będą to koty, psy i wypadki z idiotami z USA bez podstawowej wiedzy na temat ziemskiego przyciągania, tylko rzecz, która Cię rozwinie i dostarczy nowej wiedzy. Dlatego lepiej odpal sobie wystąpienie na Tedx lub ciekawy vlog. Jeśli już musisz siedzieć na fejsie, to zamiast gównianych fanpage’y polub sobie na przykład ScienceAlert i czytaj publikowane artykuły (a nie tylko nagłówki…).

 


 

 

Czekam na Wasze sposoby w komentarzach. Spróbujmy razem nie zwariować 🙂

 

comments powered by Disqus

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.