Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
#Relacje

Królewna w domku z kart

– Jeśli miałbym naście lat i hajsu jak Bieber to by mi odjebało – stwierdził mój przyjaciel.

Musiałem się z nim zgodzić. Po chwili uderzyła mnie inna refleksja.

– Gdybym był fajną laską, to by mi odjebało – powiedziałem.

Wyobraźcie sobie. Odkąd przestajecie przypominać z wyglądu deskę do prasowania, wszyscy faceci się do Was ślinią. Zakompleksieni chłopcy piszą Wam wiersze. Poczta walentynkowa na godzinie wychowawczej równa się stos liścików równie pokaźny co góra koksu, którą wciągał Scarface. Peszą się i gubią przy Was wszyscy. Nawet najbardziej pewni siebie samce zamieniają się w rozdygotane cipki. Później, na studiach uśmiech i głęboki dekolt kupują Ci wszystko. Lepsze oceny, przysługi, wsparcie brzydszych koleżanek, które traktują Cię jak wyrocznię. Gwiazdorzysz, bo możesz. Wybierasz sobie jakiegokolwiek chcesz faceta, bo dostępny jest… każdy.

Jasne jest, że w takich warunkach kobieta uczy się królewskiego traktowania, spełniania wszystkich zachcianek. Szczerze mówiąc, faceci zachowując się w stosunku do nich jak plebs, sami stawiają się w pozycji skomlącego psa.

Władza absolutna.

I budowanie poczucia własnej wartości na… no właśnie, na czym?

Na wszystkim, co związane z wyglądem i obrazem w oczach innych. Na ilości lajków pod nową samojebką. Kolorowych drinkach, które według niektórych frajerów są przepustką między długie nogi, a tak naprawdę służą do samodymania się na hajs. Słyszałem o dziewczynach, które robią zawody: wygrywa ta, która wyłudzi więcej drinków.

Jeśli możesz się upić za darmo, to po co płacić? Jeśli faceci patrzą tylko na to, jak wyglądasz, to po co być dla kogokolwiek miłym? Skoro w życiu zamiast pod górkę jest zawsze z górki, to po co dodatkowo się wysilać?

Śliczne kobiety, które w takiej sytuacji są jeszcze inteligentne i posiadają zainteresowania zasługują na owacje na stojąco. Dlaczego?

Bo nikt od nich tych cech nie wymaga.

I teraz. Co dzieje się, kiedy taka laska spotyka na swojej drodze faceta? I używając słowa „facet” mam na myśli mężczyznę z krwi i kości, a nie rozlazłą łajzę w męskim ciele, która myśli że penis służy do tego, żeby było co pokazać na komisji wojskowej.

Reset. Niedowierzanie. Szok.

Nagle okazuje się, że taka kobieta nie ma żadnej karty przetargowej. Zdzierasz z niej otoczkę suki i zostaje… uległa dziewczynka, która nie wie, jak ma się zachować. 

Wtrąćmy w tym momencie dwie zabawne historie mojego kumpla:

#1

Pewnego razu dostałem na fejsbuku zaproszenie od dziewczyny, której nie kojarzyłem, ale była dosyć ładna. Nie mam w zwyczaju akceptować zaproszeń od ludzi, których nie kojarzę, więc spytałem ją uprzejmie: skąd się znamy?

 

W odpowiedzi dostałem wiadomość o takiej treści: „Jeśli mnie nie kojarzysz to Twoja strata”. Nie widziałem w tym wielkiej straty WŁAŚNIE DLATEGO, że jej nie kojarzyłem, więc zapytałem uszczypliwie: „A co, wisisz mi kasę?”.

#2

Piłem sobie wódkę ze znajomymi w lokalu. Była może godzina trzecia w nocy, więc kluby były już opustoszałe. Miałem jednak ochotę porozmawiać z kimś nieznajomym. Wybrałem najładniejszą dziewczynę w klubie, która i tak była średnia.

 

Prawdę mówiąc nawet jej nie podrywałem, bo zrobiłem to stricte dla przyjemności. W trakcie rozmowy w pewnym momencie ona powiedziała „Nie ta liga”. Pomyślałem sobie, że w sumie mam 21 lat. Bzykałem w życiu kilkanaście kobiet i nie narzekam na brak powodzenia. Pracuję i nie jako jakiś pomiot tylko prawa ręka szefa realizując przy tym swoją pasję. Studiuję kierunek, który lubię, utrzymuję się w 2/3 sam i to na poziomie średniej krajowej – mimo mojego wieku. Jestem rozpoznawalny na mieście, a moimi bliskimi znajomymi są po prostu najlepsi ludzie jakich spotykam. Pozatym mam kilka pasji i wciąż się rozwijam. To wszystko przewinęło się przez moją głowę w ciągu ułamka sekundy. W kolejnym ułamku zastanowiłem się o co jej chodzi z „nie tą ligą” i powiedziałem jej uprzejmie:

 

– Spoko, nie przejmuj się. Skoro podszedłem pogadać, to nie traktuje Cię jako gorszej. W ogóle nie traktuję tak ludzi.

 

– Miałam na myśli, że ja jestem wyższą ligą.

 

– A co Ty takiego zrobiłaś w  życiu, że masz takie wybujałe ego?

 

– Yyyy… – dziewczyna była wyraźnie w szoku.

 

– Jesteś średnio ładna i podszedłem do Ciebie tylko dlatego, że chciałem pogadać z kimś nowym. Nawet nie chciałem Cię podrywać. Pozatym zachowujesz się jak Paris Hilton, a jesteś pewnie przeciętną dziewczyną z Podlasia.

 

– Yyyy… – mówienie w dalszym ciągu nie szło jej najlepiej.

 

– A no i teraz jeszcze pokazałaś jak żałosna jesteś – dodałem i odszedłem.

Sprowadzajmy na ziemię księżniczki. Podcinajmy skrzydła anielicom i patrzmy, jak spadają w deszczu maleńkich, białych piórek. Pokazujmy kobietom, że wygląd może i kupi im zachwyt frajerów, ale jeśli szukają normalnego faceta, to same powinny również znormalnieć.

Walka z wiatrakami? Nie, nie. Nie zrozumieliście mnie.

Nie chodzi o to, by zbawiać świat. Chodzi o to, by z łatwością rozróżniać kobiety, które rzeczywiście są pewne siebie – mają realne podstawy do tego, by uważać się za wartościowe – od uzależnionych od walidacji, pustych gówniar. Tych drugich jest więcej i bywają przydatne (kto nigdy nie wylądował w łóżku z ładną, ale średnio ogarniętą laską ręka w górę?).

Te pierwsze… cóż. Nie trafiają się tak często, jak byśmy sobie tego życzyli, jednak kiedy już taką spotkamy oczywiste jest jedno – będzie ciekawie. Takie dziewczyny czasem z rozpędu będą chciały potraktować Cię jak kolejnego napaleńca, psa na którego wystarczy zagwizdać.

Wtedy sprowadzając ją na ziemię pokazujesz, że trafiła na godnego zawodnika, a zachowując się jak suka sama strzela sobie w stopę.

/photo cred. pianistka.flog.pl

comments powered by Disqus

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

#Dziennik

30

(Nie)zwykły poniedziałek

Przetrzyj swoją szybę

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.