Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
11 maja
 KOMENTARZY
, , ,
#Podróże

Krym: Rozdział X: Nowa dostawa

F L A M B O Y A N T:

 

Od godziny śniłem o moim kutasie w pachnącej i wygolonej ukraińskiej cipce, kiedy wulgarność rzeczywistości otworzyła moje oczy naprawdę szeroko. Do pokoju wparował Silnoręki z podnieconym Siarą. Z chłopakami przyszły jakieś dwie laski z wyjazdu. Co za różnica jak się nazywały. Byłem wściekły. 

– Nie uwierzycie, co się stało tej nocy! – Siara był naprawdę rozentuzjazmowany.

– Chuj mnie to obchodzi. Wypierdalać! – powiedziałem z trudem moim zaspanym głosem, w którym jednak można było odnaleźć nutkę sławnej, polskiej gościnności.

Siara musiał się jednak podzielić z nami tą radosną nowiną. Okazało się, że jakiś typ z wyjazdu, zapoznał na imprezie dupę i bezceremonialnie ją zerżnął w kiblu. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, w końcu ludzie pieprzą się po kiblach od stuleci, ale po pierwsze był to kibel ukraiński. Po drugie, dziewczyna była dość gościnną Ukrainką. Dzień wcześniej inny kolega z ich ekipy masturbował się jej cipką. Po trzecie, drzwi od kibla były zrobione z jakiejś słomy i pół klubu zebrało się, aby dopingować tę biedną dziewczynę ssącą namiętnie polskiego kutasa. „DAWAJ! DAWAJ!” – krzyczeli. Wśród widzów była także pewna Karolina, która kręciła z  koleżką odgrywającym główną rolę w przedstawieniu. Po czwarte, nie ubrał on prezerwatywy zanim odwiedził waginę swojej partnerki. Teraz pewno zaraża jak jebany Simon Mol. No i po piąte, i ostatnie…

– Karolina zrozumiała wtedy, że jednak coś czuje do Piotrka i z płaczem wybiegła do baru. –  Tu musiała się odezwać dziewczyna, która przyszła do mojego pokoju z Silnorękim i Siarą. – Kiedy spotkałam potem tę kurwę z kibla w klubie, kopnęłam ją z całej siły w brzuch!

– Ja pierdolę. – Nie wytrzymałem w końcu. – Gdyby ta cała Karolina popuściła mu, rozumiałbym jej płacz. Ale nie chciała… to gość szukał gdzie indziej. Ona nic nie wiedziała o waszej Karolinie, a ty ją kopnęłaś. Gratuluję.

Odwróciłem się i wypiąłem na gości moją bladą dupę w bokserkach. Wiedziałem, że i tak nie usnę, ale może ten brak kultury sprawi, ze sobie pójdą? Poużalali się jeszcze trochę nad losem biednej Karoliny, potem wypalili resztę moich fajek i poszli w pizdu. Ja obudziłem się dwie godziny później. Rozjebany.

Turnus wyjechał, ale już popołudniu przyjechał nowy. Chłopaki w mig rozpoznali teren i okazało się, że trzy dupy są wolne. Ponoć cała reszta była zajęta. Wolne czy zajęte? A kogo to do kurwy nędzy obchodzi? Ważniejsze jest chyba czy dziewczyna chce i czy przyjechała ze swoim chłopakiem, czy bez niego. Natura jest okrutna, walczymy jak jebane lwy na Serengeti o kolejną samicę. Mam jedną tylko zasadę: dziewczyna kumpla jest niedostępna i tego zawsze przestrzegam. Wychodzę z założenia, patrząc kilka lat wstecz, że wciąż zmieniają się kobiety, które stoją przy naszym boku. Ale kiedy rozstajesz się z nimi, to przez te kilka lat zawsze pijesz wódkę i żalisz się tym samym kumplom. Ale jeśli nie znam jej chłopaka, a ona leci na mnie to dlaczego by nie? Chcącemu nie dzieje się krzywda.

W każdym bądź razie trzy dupy były wolne. Byłem szczerze zdziwiony, kiedy po raz pierwszy przyszły uścisnąć nasze dłonie. Dwie z nich były naprawdę ładne i to nawet jak na ukraińskie standardy. Może powiem o każdej z nich dwa słowa. Monika była blondynką z bardzo ładną buzią i nogami, które zawsze powinna prezentować w mini albo w szortach, tak jak robiła to tego wieczoru. Marta również była blondynką, tyle że jej włosy kręciły się jak serpentyny. Podobałaby mi się bardziej, gdyby była rozmiar mniejsza, ale z drugiej strony jej cycki… Coś za coś. Tak czy siak – ruchałbym. Była też trzecia dziewczyna „Indianiec”. Indianiec była chyba najbrzydszą szczupłą kobietą, jaką widziałem w życiu.

Monikę zobaczyłem po raz pierwszy, kiedy siedziała na schodach i rozmawiała ze Zgrzewaczem. Ewidentnie skleiło się między nimi już od samego początku. Z jednej strony życzyłem Zgrzewaczowi jak najlepiej, zdążyłem w końcu polubić gościa, z drugiej strony solennie zakląłem pod nosem. Monika bardzo mi się spodobała, jednak kodeks ‘bros before hoes’ zobowiązywał… Przy zapoznaniu się z Martą przytrzymałem jej dłoń przez chwilę, a nasze spojrzenia zatrzymały się na sekundę dłużej niż to się dzieje normalnie. Jednak Marta wolała wielkie mięśnie Silnorękiego. Tutaj też rozdano już karty.

Ja z Pawłem musieliśmy napić się wina. Paweł był doskonałym skrzydłowym do otwierania i domykania flaszek. Każdy z nas potrzebował alkoholu, żeby móc pięknie recytować swoje rutyny i otwieracze, tak jak Mystery przykazał. Ja, Paweł i Nitro ruszyliśmy na miasto. Vincent zdecydował się pójść z resztą chłopaków i dziewczynami na sziszę. Jego plan był prosty. Chciał zawrócić kijem Wisłę. Swoim kijem. Silnoręki nie był żadnym plejerem. Sam przyznawał, że jest nieśmiały. Ale co z tego, jak z reguły to on był uwodzony. Kobiety kochają mięśnie. Vincent vs. Silnoręki?

Rezultat tego meczu był z góry ustawiony, dlatego w ogóle nie zdziwiło mnie, kiedy Vincent dołączył do nas w klubie. Na skraju parkietu tańczyły dwie dupy. Tańczyły to chyba za duże słowo, raczej przestępowały z nogi na nogę z gracją Grzegorza Rasiaka. Kipiał z nich seks jak po menopauzie. Nie były brzydkie, ale wolałem je olać. Po prostu nie widziałem żadnych perspektyw na rozwój tej znajomości. Nitro jednak nalegał…

Potańczyliśmy z nimi chwilę, ale tak jak przypuszczałem nie udało się nam wyjść poza luźny taniec. Z tego co zapamiętałem moja partnerka miała na imię Dystans, tak jak i większość poznanych tej nocy dup. Tańczyłem potem z naturalnie ładną, młodziutką dziewczyną. Ale ona też chciała tańczyć ze mną jak na jakimś komersie gimnazjalnym. Dystans. Gdy zbliżałem się do niej ciałem, uciekała jakbym ją dźgał kutasem. A tańcząc tak, to mi nawet nie dygnął. Następnie uchwyciłem spojrzenie trzydziestoletniej pumy, polującej na parkiecie. Przyciągnąłem ją do siebie i tańczyliśmy bardzo blisko. Wtedy w ramię poklepał mnie potężny Rosjanin i pogroził mi palcem. Pewnie jego żona też miała na imię Dystans…

W tym samym czasie, po przeciwnej stronie parkietu, Vincent i Paweł ogarniali inne panienki. Wyjątkowo, jak na tę noc, dupy nie przypominały im o dystansie i tak w ogóle to chciały zatańczyć. Na Krymie Paweł chyba nie zawierał wcześniej znajomości z kobietami. Nie wiem dlaczego. Poznałem go już trochę i Paweł sprawiał wrażenie naprawdę solidnego plejera, kochającego gryźć i miętosić gigantyczne cycki w swoich dłoniach. Jednak tej nocy dane mu było zadebiutować w tańcu z Ukrainką i zasmakować po raz pierwszy ukraińskich ust i śliny. Prawdziwy smak życia. Niestety do żadnej dalszej eskalacji ich kontaktu cielesnego już nie doszło, a my, dość już padnięci, opuściliśmy klub.

Na głównym deptaku w Eupatorii spotkaliśmy romantycznie spacerujących Zgrzewacza i Monikę. Zatrzymali się, aby chwilę z nami pogadać. Monika spacerowała co prawda przytulona do Zgrzewacza, ale odniosłem dziwne wrażenie, że jest bardziej zainteresowana Vincentem, a przynajmniej dotykała go. Kiedy już się pożegnaliśmy, Vincent stwierdził:

– Ja pierdolę. Ale będzie ją dziś jebał.

Mi nie wydawało się to takie pewne, dlatego zaproponowałem, żebyśmy założyli się o piwo, że Zgrzewacz nie spenetruje dziś jej cipy.

Gdybym tylko wiedział, że jeszcze 15 minut temu pływali razem w morzu, gdzie całowali się, a palec naszego kolegi błądził w tunelu jej przypuszczalnie wąskiej cipki… Dodatkowo, Zgrzewacz był już mocno pijany, co również zmniejszało moje szanse na wypicie piwa na rachunek Vincenta. Zgrzewacz był raczej nieśmiałym chłopakiem, mimo tego że dobrze wyglądał i miał prawidłowo poukładane i w głowie, i w życiu. Był typem doktora Jekylla, w którym alkohol budził przerażającego Mr. Hyde’a, polującego na cipkę i to zazwyczaj tę naprawdę atrakcyjną.

Chcieliśmy już powrócić do naszej kwartiry i dla małej odmiany porządnie się wyspać. Wtedy minęły nas dwie, BARDZO ładne dziewczyny. Co prawda, nie spojrzały nam głęboko w oczy i nie uśmiechnęły się promiennie do nas, ale za to my uśmiechnęliśmy się do siebie z Vincentem i już chwilę później dowiadywaliśmy się, które kluby są warte odwiedzenia. Tak, jakbyśmy jeszcze tego nie wiedzieli. Dziewczyny były jednak bardzo otwarte i wydawały się zadowolone z naszej obecności. Usiedliśmy razem na murku, gdzie Vincent rozmawiał ze swoją, a ja próbowałem dogadać ze swoją.

Nie pamiętam już jej imienia, ale była bardzo malutka i miała pewnie mniej niż 160 cm wzrostu. Jednak na Ukrainie niski wzrost niczego nie wyklucza w urodzie kobiety. Była zdecydowanie jedną z najładniejszych dziewczyn, jakie miałem przyjemność poznać na Krymie. Miała szczupłe, smukłe nogi, które prezentowała w wysokich szpilkach. Chodziła w nich z taką gracją, której nie umiem tu opisać. Nosiła je już od piątej klasy podstawówki. Ale największe wrażenie robiła na mnie jej buzia aniołka.

Niestety nasza rozmowa była raczej jedynie neutralna. Chciałem żeby coś się między nami wydarzyło, ale jednak nie zaiskrzyło. Może po prostu zabrakło mi słownika w kieszeni? A może nie wykorzystałem najnowszych, niezawodnych uwodzicielskich technik? Chciałem jej dużo powiedzieć i spytać ją o wiele rzeczy, ale nie potrafiłem zrobić tego po rosyjsku. Pół metra obok siedział Vincent i radził sobie znacznie lepiej. Moja, znudzona najwidoczniej tym, że nie może sobie ze mną normalnie pogadać, włączała się w dialog Vincenta i jego panny. Vincent zarzucił wtedy najlepszy możliwy temat do rozmowy. My uczyliśmy dziewczyny po polsku, a dziewczyny uczyły nas, jak po rosyjsku nazywa się kutasa, cipkę i dupcenie. Dziewczyny śmiały się jak dwa podlotki, które jeszcze wstydzą się rozmawiać na te tematy. Oczy dziewczyny Vincenta były już zeszklone i wyglądały jak oczy kotka ze Shreka.

Dziewczyny zrobiły sobie z nami pamiątkową sesję zdjęciową i zaproponowały wymianę kontaktów na ukraińskim odpowiedniku facebooka. Niestety żaden z nas nie miał już tam konta. Dziewczyny chciały wracać do siebie, ponieważ wyjeżdżały gdzieś rano na dwa dni. Odprowadziliśmy je na taxi, idąc parami. Byłem już zbyt zmęczony, żeby móc to zaplanować, ale kiedy żegnaliśmy się z nimi, ustawiłem się tak, żeby moja była plecami do swojej koleżanki. Vincent wykorzystał ten moment izolacji i zaczął się z nią całować. Wymienili się numerami telefonów, ale niestety ani nasz termin powrotu, ani ich wycieczka nie sprzyjały ewentualnemu spotkaniu, celem rozwinięcia znajomości.

Wróciliśmy do naszej kwartiry, gdzie szerokim, obfitym i bystrym strumieniem polał się alkohol. Zgrzewacz zapił i spał w łóżku Moniki. Monika siedziała za to ze swoimi kolegami z wyjazdu, popijając alkohol i co chwila dotykając innego gościa. Ta dziewczyna musiała być bardzo koleżeńska albo po prostu lubiła się łasić do różnych facetów. Pomyślałem, że może nie będzie nocować w swoim łóżku, a jeśli nawet to pewnie Zgrzewacz będzie miał whiskey dicka. Lubię hazard. Zaproponowałem Vincentowi podbicie stawki do trzech piw i nowy termin zakładu: do końca naszego pobytu na Krymie. Przyjął.

My dalej piliśmy alkohol, kiedy Siara zaczął bawić się zapalniczką i podpalać jakieś śmieci. Wydało się to nam całkiem fajne, zatem każdy z nas dorzucał kolejne, coraz większe śmieci. Stworzyliśmy w końcu małe, ale całkiem zajebiste ognisko. Większy wpadł na pomysł, aby spalić również drewniane krzesło, które chwilę później stało już jedną nogą w ognisku i powoli zwęglało się. Płomienie robiły się coraz wyższe. Nie wiem czemu to zrobiliśmy i czemu uznaliśmy to za zabawne. Ogień uspokajał nas, a Siara usmażył na nim kawał kiełbasy. Patrzyliśmy w płomienie, a w tym samym czasie Silnoręki spał w pokoju na górze z Martą, a biedny Przemek przenocował w swoim łóżku Indiańca…

comments powered by Disqus

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

#Dziennik

30

(Nie)zwykły poniedziałek

Przetrzyj swoją szybę

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.