Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
#Życie

Pies nie wie, ile ma lat

Wiek jest najbardziej krzywdzącą i przytłaczającą etykietą, jaką narzuciło nam społeczeństwo. 

Powinniśmy posługiwać się nie miarą wieku, a doświadczenia. To, ile masz lat nic znaczy. Możesz być trzydziestoletnim, zagubionym chłopcem w świecie dorosłych. Nie liczy się, ile lat przeżyłeś, tylko jak je przeżyłeś. Ile umiejętności się nauczyłeś, jakie wyciągnąłeś wnioski. Jak dużo doświadczałeś poznając siebie i wyrabiając swoje filtry, przez które patrzysz na rzeczywistość.

Tymczasem, przez całe życie wciska nam się:

“Jesteś na to za stary”.

“Nie uważasz, że w twoim wieku powinieneś mieć jakieś poważniejsze zajęcie?”

“Czas się żenić”

“W twoim wieku trzeba już o dzieciach myśleć”

“Stabilnej pracy szukaj, beztroskie czasy się skończyły”.

“Masz tyle lat, że nie przystoi ci XYZ”

Nic nie trzeba, tylko można. Nie powinno, to ryć sobie psychiki podobnym gównem. Nie przystoi bezkrytycznie żyć oczekiwaniami innych ludzi i nigdy nie dowiedzieć się, czego tak naprawdę chcemy. 

Gdy odbierałem swój dowód osobisty, czyli dowód na to, że jestem “dorosły”, byłem przerażony. Bo ja wcale taki się nie czułem. Miałem wrażenie, że oto wchodzę w szumnie zapowiadaną “dorosłość”, a mentalnie siedzę jeszcze w piaskownicy. Nic nie wiedziałem o życiu, nie miałem na siebie pomysłu i przytłaczało mnie wrażenie, że w jakiś sposób do tej całej układanki nie pasuję. Nie rozumiałem, że “osiemnastka” to jedynie wyświechtana etykieta, nie mająca zbyt wiele wspólnego z autentycznym przystosowaniem do funkcjonowania w społeczeństwie. Nikt nigdy nie nauczył mnie tego, w jaki sposób mam myśleć o sobie. Jak komunikować się z innymi ludźmi. Wyznaczać sobie priorytety i brać odpowiedzialność, twardo iść po swoje. Co w życiu liczy się najbardziej.

Do tych rzeczy musiałem dojść sam – żyjąc (warte podkreślenia – żyjąc, a nie wegetując w określonej roli społecznej). Popełnić błędy, zawieść się na sobie oraz przede wszystkim innych ludziach. Zakochać się do szaleństwa i stoczyć w depresję. Robić rzeczy, które dla innych wydawały się infantylne i bez sensu tylko dlatego, że mocno wierzyłem w ich sens. Dojrzeć do przełomowego wniosku, że nie musimy podążać za narzuconą nam z góry fabułą. Sami piszemy sobie scenariusz i sami wartościujemy poszczególne elementy naszej codzienności.

Postrzeganie siebie przez pryzmat wieku to głupota i generator nieprzyjemnych myśli. O nie, mam 25 lat, muszę wiedzieć już teraz, co chcę robić do końca życia. O w mordę, już 30, rodzina mówi, że “powinienem” się hajtać i mieć stabilną pracę.

To tylko cyfry. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej, bo skończysz pod ołtarzem z osobą, której nie chcesz i kredytem na czterdzieści wiosen. Wujkowie dobra rada nie przeżyją za Ciebie ani jednego dnia, więc daj sobie przyzwolenie na brutalne cenzurowanie uwag dotyczących wieku oraz tego, co robisz. Możesz w wieku 20+, 30+ i 40+ pierdolnąć wszystko i zacząć od nowa. Zawsze możesz zacząć od nowa – pamiętaj. Ścieżka, jaką podążasz to nie więzienie.

Jeśli coś nie sprawia Ci radości, nie miej skrupułów by wyrzucić to do kosza i rozpisać nowy rozdział. W życiu chodzi o to, by czuć się dobrze. Nie daj sobie wdrukować przekonania, że jest inaczej i skazany jesteś na wieczne niezadowolenie oraz robienie rzeczy, od których chce Ci się rzygać.

Niech nie ogranicza Cię bullshit wymyślony przez ludzi. Ograniczać to może Cię jedynie starość. Kiedy rzeczywiście nie będziesz już w stanie FIZYCZNIE podołać pewnym rzeczom. Zanim to jednak nastąpi i dopóki czujesz się dobrze to żadna “trzydziestka” czy “czterdziestka” nie powinna być wymówką do porzucenia pogoni za marzeniami. Odkrywania nowych rzeczy, doświadczania ludzi, miejsc, emocji i przede wszystkim siebie.

Jedyna presja związana z wiekiem, która jest w porządku to ta w kontekście naszej śmiertelności. Warto pamiętać o tym, że kiedyś umrzesz i czas się kurczy. To motywuje do wykorzystywania każdego miesiąca i realizowania wizji. Bardzo przykry, aczkolwiek bardzo potrzebny element, który jak żaden inny popycha do działania.

Jeśli prowadzisz ciekawe życie i starasz się cały czas rozwijać, to czas w pewnym sensie gra na Twoją korzyść. Kiedyś napisałem, że średnio raz na rok uświadamiam sobie, że rok wcześniej byłem kretynem. Im starszy jestem, tym więcej mam wiedzy, doświadczenia. Wyciągam lepsze wnioski i bardziej cementuję fundamenty.

Wiek jest etykietą. Przecież pies nie wie, ile ma lat. Niezależnie od wieku stara się machać ogonem i pogonić kota. Uczmy się od zwierząt. Czas zawsze będzie uciekał. To nie on Cię definiuje.

 

Definiuje Cię to, jak go wykorzystasz.

 


Jesteśmy po poważnej awarii bloga – z tego powodu wciąż możecie doświadczać problemów z czcionkami oraz innymi funkcjonalnościami. 


 

comments powered by Disqus

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

#Dziennik

30

(Nie)zwykły poniedziałek

Przetrzyj swoją szybę

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.