Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
21 maja
 KOMENTARZY
, , ,
#Relacje

Po co komu księżniczki?

Jeśli chodzi o podejście do uwodzenia kobiet, początkujący popadają zazwyczaj w jedną z dwóch skrajności:

1. Wina jest po mojej stronie

2. Wszystkie laski to suki

Mało spotkałem osób, które zaczynają swoją przygodę z podbijaniem kobiecych serc i mają tutaj dobre wypośrodkowanie. Zupełnie idiotycznym wydaje się być założenie, że wina zawsze jest po jednej lub drugiej stronie. Wszystko zależy od sytuacji.

Jest jednak jeden typ kobiet, który zawsze odrzucam z automatu i przypinam łatkę ‚nie warta mojego czasu idiotka’. Mówimy o księżniczkach. Ile razy zdarzyło Ci się, że podszedłeś do kobiety w klubie, a ona przewróciła oczami i nawet się do Ciebie nie odezwała? Lub rzuciła krótkie „spadaj, koleś?”, oganiając się od Ciebie ręką, jakbyś był natrętną muchą? Takie sytuacje zdarzają się rzadko, ale się zdarzają.

Zazwyczaj wtedy faceci pytają: ‚co zrobiłem źle?’, ‚gdzie był błąd?’, ‚dlaczego tak zareagowała?’. Powiem Ci dlaczego. Bo jest nic nie wartą szmatą bez kultury osobistej. Wyobraź sobie taką sytuację. Stoisz sobie w klubie, podchodzi do Ciebie dziewczyna. Nie jesteś nią zainteresowany i nie chcesz z nią rozmawiać. Nie jest w Twoim typie lub po prostu masz gorszy dzień – to bez znaczenia. Jak reagujesz? Każesz jej spierdalać? Patrzysz na nią z politowaniem? Odwracasz się do niej dupą?

Ja w takich sytuacjach rozmawiam przez chwilę z dziewczyną, delikatnie dając jej do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany. Jest mi miło, że do mnie podeszła, rozstajemy się z uśmiechami na twarzach. Nie wyobrażam sobie, żebym miał zareagować inaczej. Nie rozumiem też, dlaczego faceci traktowani przez panienki jak psy jeszcze się zastanawiają, co mogli zrobić lepiej. Trzeba mieć jakieś zasady, do jasnej cholery. Nie chcę mieć nic wspólnego z aroganckimi i balansującymi na krawędzi ordynarnego chamstwa księżniczkami, które zasługują najwyżej na to by je brutalnie zerżnąć, spuścić im się na twarz i wyrzucić za drzwi.

Co je upoważnia do takiego zachowania? Szpilki? Opalone nogi? Wąska cipka? Ładna buzia? No co? Człowieka określa nie wygląd, lecz zachowanie. Jeśli laska zachowuje się jak pieprzony burak oznacza to mniej więcej tyle, że jest pieprzonym burakiem. Co mnie obchodzi kim ona jest w środku? Co mnie obchodzi, że ma gorszy dzień? Nic nie tłumaczy bezczelnego chamstwa. Po co tracić czas na kobiety, którym ewidentnie brakuje podstawowych zasad kultury, skoro można zająć się ślicznymi, a do tego miłymi, ogarniętymi dziewczynami?

Dlaczego facetom tak trudno jest zaakceptować prosty fakt, że niektóre panny są zwyczajnie jebnięte? Po co racjonalizować obrzydliwe zachowania na ich korzyść? Halo, to że laska ma zgrabny tyłek i ładnie się ubrała nie oznacza, że ma poukładane w głowie. Są dziewczyny i są taborety. Tak samo jak są inteligentni kolesie i ogoleni na łyso idioci, których największą ambicją jest spuścić komuś wpierdol.

Poznałem całą masę świetnych facetów. Rozwijających się na wielu płaszczyznach, dbających o swoje pasje, potrafiących niesamowicie elokwentnie wypowiedzieć się na dowolny temat. Boli mnie jak widzę, gdy taki koleś traci chociaż chwilę na zastanawianie się, dlaczego przypadkowa idiotka w klubie potraktowała go tekstem w stylu ‚won stąd’. Najczęściej tego typu kobiety są puste jak wydmuszki. Całe dnie spędzają na fejsie, malują sobie paznokcie, a na wieczór pindrzą się z nadzieją, że poznają bogatego frajera, dzięki któremu będą mogły resztę życia wegetować wydając cudze pieniądze na ciuchy. Świetny, ogarnięty facet versus pieprzony pasożyt. Bogata wewnętrznie osoba kontra długonogi imbecyl wciśnięty w seksowną mini.

Znaj swoją wartość. Nawet, jeśli nasza ‚księżniczkująca’ dziewczyna to jakiś cudowny wyjątek i tak na prawdę jest wrażliwą, inteligentną i ciekawą osobą, to co z tego? Pierwsze sekundy rozmowy są naszą wizytówką i w momencie, gdy laska traktuje Cię po chamsku, nawet Cię nie znając – nie zasługuje na Twoją uwagę.

Mnie księżniczki czasem bawią. Wtedy się z nich śmieję lub patrzę jak na kosmitki. Czasem zdarzy się też, że któraś zadziała mi na nerwy. W końcu jestem tylko człowiekiem. Wtedy odpowiadam takim samym poziomem kultury osobistej, jakim zostałem potraktowany.

Za przykład może posłużyć ostatnia sytuacja, gdy podszedłem na mieście do dwóch dziewczyn. Były śliczne. Spytałem do jakiego klubu idą, bo były ubrane jak na imprezę. Jedna chciała ze mną porozmawiać, ale uległa swojej koleżance, która zaczęła ją odciągać z miną, jakby właśnie się zesrała. Spytałem, dlaczego się tak dziwnie zachowuje. Nic nie odpowiedziała.

– Nie potrafisz rozmawiać? – spytałem.

– Nie – odpyskowała.

– To spierdalaj.

Dziękuję, dobranoc. Na pewnym forum jeden gość napisał, że życzy tego typu laskom miłego dnia. Co kto lubi. Ja z całą pewnością nie życzyłbym niczego miłego osobie, która traktuje mnie gorzej niż natrętnego menela.

Na świecie jest wystarczająca ilość normalnych, chętnych, a przede wszystkim – dobrze wychowanych dziewcząt, by nie zawracać sobie głowy zgniłymi odpadami w ładnych opakowaniach.

comments powered by Disqus

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

#Dziennik

30

(Nie)zwykły poniedziałek

Przetrzyj swoją szybę

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.