Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
#Relacje

Rycerz na białym koniu istnieje i ma Cię w dupie

Ostatnio wszyscy piszą o tym, że prawdziwi faceci wyginęli. Ze spiździeliśmy, że jesteśmy frajerami i nie potrafimy nawet zrobić sobie kanapek – co dopiero mówić o jakimś sensowym podrywie. Basie, Kasie i Asie (te, których jeszcze nie zablokowałem) zalewają mi fejsa odnośnikami do różnych artykułów wytykających męską niekompetencję, dodając wojownicze podpisy: “No właśnie!”, “Sto procent racji!1”, “Muwi prawde”. Tym samym stwierdzam, że nadszedł czas na chwilę szczerości i naprostowanie kilku kwestii.

RZADZIEJ:

Rycerz na białym koniu istnieje, ale Ty masz go w dupie

Przeciętna kobieta marzy o tym, by poznać odważnego amanta, który uwiedzie ją w filmowym stylu, zaprosi na wino, a później potraktuje jak Mickey Rourke w 9 i pół tygodnia. Później jednak, gdy taka sytuacja ma miejsce następuje konsternacja. Bo przecież to było takie marzenie, a tymczasem teraz wszystko dzieje się na serio. Podszedł na ulicy, przedstawił się. Wcale się nie stresuje, ma ładny uśmiech i wysoką inteligencję emocjonalną. Gdzie jest haczyk? To wszystko jakieś dziwne, pewnie psychol. Z całą pewnością robi tak bardzo często. Bankowo chce mnie tylko zruchać. Uważa, że wyglądam na łatwą. [Wstaw dowolną ilość odklejonego od rzeczywistości bullshitu].

Polewanie nagiego ciała mlekiem z Biedronki i bezwstydne rżnięcie to co innego, niż film. Chodzenie po mieście w trakcie ulewy psuje fryzurę, a bzykanie na brudnych schodach klatki schodowej kłóci się z instynktem samozachowawczym. I co koleżanki powiedzą. Bankowo nie zadzwoni. Wyjdę na dziwkę. Niech się wpierw postara. [Wstaw wiesz co].

Podobno dzisiejsze kobiety to “takie wariatki”. Walną sobie snapa przy rodzinnym obiedzie, najebią się po drodze na Mazowiecką, a później wstawią fotkę z klubowego, upierdolonego kibla – tak, z dzióbkiem i z psiapsiółami, równie zwariowanymi, rzecz jasna. Czasem zrobią jakiemuś facetowi loda, ale przy zgaszonym świetle. Ot i całe ich wariactwo. Niektóre kobiety powinny sobie przemyśleć dokładnie, czego chcą i co zrobią, gdy w końcu dostaną to podane na tacy. Dobrze by było także żeby zadały sobie pytanie, czy rozsądne jest zlewanie wszystkich facetów jak leci z automatu (kluby), nie dając szansy ani sobie ani delikwentowi na to, by się zaprezentować – a później dziwić się i narzekać, że nikogo “normalnego” nie mogą poznać.

ZNACZNIE CZĘŚCIEJ:

Rycerz na białym koniu istnieje, ale ma Cię w dupie

Kobiety, które uważają się za atrakcyjne lubią posiadać wymagania, daje im to poczucie władzy. Szkoda tylko, że często na posiadaniu wymagań lista domniemanych atutów się kończy. Takie laski narzekają, że w dzisiejszych czasach facet to pizda. A może to jest tak, że przyciągają pizdy, bo pewien kaliber facetów nie jest po prostu nimi zainteresowany? Mowa o mężczyznach, którzy coś sobą reprezentują. Rozumieją, że posiadanie wymagań odnośnie innych ludzi jest na miejscu tylko wtedy, gdy wpierw posiada się i egzekwuje wymagania dotyczące samego siebie. W każdym innym wypadku emanuje się podobną aurą, co małe dziewczynki tupiące z niezadowoleniem nogą i domagające się lizaka, kucyka oraz nowego domku dla Barbie. Dlaczego? Bo tak.

“Bo tak” owszem, starcza w większości przypadków. Ta “większość przypadków” to interakcje z przytoczonymi już tutaj “pizdami”, których zgadza się – jest BARDZO dużo. Ale przecież ogarnięci faceci to nie mit. Stanowią mniejszość, to oczywiste. Pewnemu rodzajowi kobiet wydaje się nawet, że nie istnieją, a to głównie z dwóch powodów: albo ci w ogóle do nich nie podchodzą albo olewają po zamienieniu kilku zdań/po seksie.

Jeśli facet olewa Cię po kilku pierwszych zdaniach, to znaczy, że bardzo szybko ocenił Twoją powierzchowność lub/oraz iloraz inteligencji. Istnieją mężczyźni, dla których jędrna dupa i głęboki dekolt to codzienność, więc nie rzucą się na Ciebie jak głodny tygrys na antylopę. Może odstraszyłaś go roszczeniową postawą, aurą księżniczki (w wersji dla ubogich – bo bez wieży) albo po prostu nie jesteś dla niego ani wyzwaniem ani rozrywką.

Jeśli facet olewa Cię po seksie, to może oznaczać, że (jedna opcja lub combo):

1. Jesteś słaba w łóżku, “loda robisz tylko w związku”

2. Nie ogoliłaś się (!!!) lub po wspólnej wycieczce z klubu do domu nie domyśliłaś się, że powinnaś poprosić o ręcznik i wziąć prysznic

3. Poza seksem nie masz nic ciekawego do zaoferowania

4. Nie wiesz, kim jest Quentin Tarantino

5. Sprawiasz wrażenie laski, która lubi kontrolować drugą osobę i robić “dramaty”

6. Jesteś przekonana, że “ironia” to taka rzeka w Afryce, a “sarkazm” to bliżej niezidentyfikowane – prawdopodobnie egzotyczne – zwierzę

7. Wstawiasz na fejsa fotki z dzióbkiem, załączając do tego mądre cytaty, pasujące jak pięść do oka i wywołujące niekontrolowany skurcz pośladków

8. Gość chciał cię po prostu przelecieć, ale nie ma dla Ciebie miejsca w rotacji kobiet, z którymi spotyka się regularnie

Pomyślmy logicznie. “Ogarnięty” facet, będzie chciał przebywać z “ogarniętymi” kobietami. I mówimy tu o “przebywaniu”, a nie “jednorazowym bzykaniu”. Taki mężczyzna będzie chciał kobiety wygadanej, z poczuciem humoru, zadbanej, potrafiącej zachować się w każdej społecznej sytuacji – bo sam spełnia wymienione kryteria. Nie bierze swoich wymagań z tzw. “dupy” i postawy roszczeniowej. Chce tylko (albo aż) tego, co sam sobą reprezentuje. Nie robi z seksu wydarzenia rzędu przeprawiania się przez Morze Czerwone, bo już dawno doszedł do wniosku, że to najnormalniejsza rzecz na świecie. Nie będzie inwestował w relację, jeśli widzi, że prognozy są jednostronne, a włożona energia w żaden sposób się nie zwróci. Słowem – będzie miał gdzieś staranie się o “przewartościowany towar”.

Ot i cała filozofia. Identycznie sprawa ma się z “ogarniętymi” kobietami. One istnieją, mimo że kiedyś sam w to nie wierzyłem. Oświecenie przyszło wraz z pokorą i wnioskiem, że po prostu za dużo oczekiwałem od nich, a za mało od samego siebie. Plus zdarzają się niezwykle rzadko – ale się zdarzają. Nie są rusałkami, nie wywołuje się ich przy pomocy pogańskiej magii czy zaklętych run.

Być może kolejnym razem, patrząc uważnie dostrzeżesz w szarym tłumie swego rycerza w połyskującej zbroi i na białym koniu. Zauważysz jak na Ciebie spogląda i zrozumiesz, dlaczego zamiast rzucić Ci się do stóp i podarować polne kwiaty – pokazuje Ci środkowy palec, a następnie odjeżdża. W kierunku zamku z prawdziwego zdarzenia. Ze strzelistą wieżą i księżniczką w środku. 

 

Taką księżniczką, po którą warto się wspinać. 

comments powered by Disqus

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

#Dziennik

30

(Nie)zwykły poniedziałek

Przetrzyj swoją szybę

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.