Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
#Życie

Unikalny płatek śniegu

Czy zastanawialiście się kiedyś, co po sobie zostawicie? Co będzie świadczyło o tym, jakimi byliście ludźmi?

Dom, który zbudujecie?

Dzieci, które spłodzicie?

Książka, którą napiszecie?

Tak naprawdę, nie ma najmniejszego znaczenia, jak przeżyjecie swoje życia. Nasza egzystencja na tej planecie to ułamek czasu tak znikomy i tak nieistotny, jak drobinka kurzu.

Możesz wspinać się po szczeblach kariery, spełniać zawodowo.

Możesz zapijać się w trupa i grzebać w śmietnikach.

Możesz mieszkać w szałasie na wyspie i całymi dniami palić trawę.

Możesz być poważaną postacią lub kimś, kim ludzie gardzą.

W ostatniej chwili, gdy umrzesz nie będzie miało to najmniejszego znaczenia. Każdy krwawi tak samo. Każdy umiera tak samo. Ludzie bawią się w wymyśloną przez siebie grę. Każdy sam pisze sobie fabułę. W życiu nie ma wyższego celu. Jest tylko ten biologiczny. Spłódź potomka, unikaj cierpienia, umrzyj. Cała reszta to wymyślona przez ludzi farsa, przedstawienie.

Szczęście mają ci, którzy grają w tym przedstawieniu siebie samych.

W większości przypadków jednak są kukłami na sznurkach.

Tylko Ty wybierasz, jak chcesz przejść przez życie. Uświadom sobie, że żyjesz tylko raz i że w porównaniu na przykład do naszej planety cała Twoja egzystencja jest tak nieistotna, jak mrówka, którą rozdeptujesz idąc do pracy.

Nadejdzie moment – może dziś, może jutro. Może za lat dziesięć lub sześćdziesiąt. Bam, nie żyjesz.

Czy mając to na uwadze uważasz, że wystarczająco przejmujesz się codziennymi problemami?

Czy mając to na uwadze odczuwasz, że zbyt wiele uwagi poświęcasz „problemom”, które tak na serio nic nie znaczą, są nieistotne?

Czy wiesz, że nikt za Ciebie nie przeżyje Twojego życia?

Czy myślisz czasem o tym, że oczekiwania innych ludzi wobec Ciebie są pozbawione najmniejszego sensu i przywiązywanie do nich wagi jest po prostu śmieszne?

Dobra uczelnia daje Ci prestiż. Pieniądze dają Ci prestiż. Jak wielką wartość ma prestiż w oczach osób, które krwawią i umierają tak samo, jak Ty?

Twoje środowisko wymaga od Ciebie, byś szedł schematem. Ile razy uległeś takiej presji? Ile razy uległeś presji ludzi, którzy są żywymi trupami? Możesz umrzeć raz, a możesz umrzeć dwa razy.

Większość ludzi rodzi się, wkręca w społeczny system i wtedy umiera po raz pierwszy. Po kilkudziesięciu ciężkich latach, po maratonie zajeżdżania zmęczonego serca kasą, problemami swoimi i innych ludzi następuje druga śmierć, ta biologiczna. Po wyczerpującym biegu donikąd. Po dniach wypełnionych goryczą, żalem i krwawiących nadgarstkach, przetartych do kości przez społeczne kajdany, opinię sąsiada i kazanie księdza na mszy.

Chcesz tak zgnić? Chcesz tak cierpieć? Chcesz być żywym trupem? 

Boisz się żyć? Wiem, że się boisz. Prawdziwe życie Cię przeraża. Życie na własnych zasadach. Doświadczanie i przede wszystkim – ryzykowanie. O tak, boimy się ryzyka. Lepiej być kukłą. To bezpieczne.

Kurwa, życie bezpieczne? Serio? Kto powiedział Ci, że życie jest bezpieczne? Bezpieczna jest iluzja. Wszyscy w tym siedzimy. Iluzja bezpieczeństwa. Masz swoją małą, plastikową egzystencję, gdzie wszystko ma swoje miejsce. Wszystko jest zaplanowane i cacy. Ale czy kiedykolwiek myśleliście o tym, jak bardzo naiwna jest wiara w to, że cokolwiek jest stabilne?

Choroba. Bam, nie żyjesz. Wypadek. Bam, nie żyje ktoś bliski. Wojna. Bam. Wszystko, co znałeś jest nieaktualne. I kim wtedy jesteś? I co wtedy czujesz?

Boimy się umrzeć i boimy się żyć.

Każdy pisze swoją fabułę. Wymyśla cel własnego życia. Moim celem jest unikać cierpienia, niezadowolenia i czuć przyjemność z każdego dnia, spełniać się. To taki uniwersalny cel. Żyć przyjemnie, podążać za tym, czego się chce. Niby wszyscy tak robią. Czy jednak do końca? Bo na moje oko większość ludzi MA NADZIEJĘ, że uniknie cierpienia. Że wszystko JAKOŚ się ułoży. Że BĘDZIE dobrze.

Różnica między tymi ludźmi, a mną? Ja nie mam nadziei, ja DZIAŁAM, by żyć przyjemnie i robię wszystko, by moje życie ułożyło się tak, jak CHCĘ. Sam wiem, co jest dla mnie dobre, bo ja żyję moim życiem. Sam wybieram i idę tam, gdzie chcę iść. Nie potrzebuję aprobaty lub zrozumienia innych ludzi. Skoro i tak umrę, skoro i tak wszystko dąży do degradacji to przynajmniej działam. Wybieram emocje, których chcę doświadczać. Przeżywam sytuacje, które są dla mnie dobre i które będę ciepło wspominać.

Odpuść podejście do ślicznej dziewczyny tylko dlatego, że Twoi znajomi Cię wyśmieją – żyj z wyrzutami sumienia i radź sobie z poczuciem straconej szansy na coś wyjątkowego.

Nie wyprowadzaj się z domu i nie realizuj własnych planów, bo rodzice wiedzą lepiej, co jest dla Ciebie dobre – trzymaj w sobie gorycz i czekaj, aż przechyli szalę.

Zapierdalaj na studia, które Cię nie interesują, a później zajeżdżaj się w pracy, od której chce Ci się rzygać – podobno zyskałeś prestiż i pieniądze, tylko teraz powstał problem, na co je wydawać i kiedy, skoro od rana do nocy pierzesz sobie mózg papierami, a wracając do domu chcesz tylko spać.

Gdy pada śnieg, wszystkie płatki wydają się być takie same. W rzeczywistości każdy jest inny, ale nie ma to żadnego znaczenia, gdy obserwujesz śnieżną zamieć. 

Przestałem tłumaczyć ludziom, kim jestem i skąd przychodzę. Jeśli ktoś chce mnie ocenić według stereotypów lub powierzchownego wrażenia – trudno. Po co wyjaśniać coś osobie, która jest skazana na błędną interpretację Twoich słów? Co Cię obchodzi, jaki dana osoba ma obraz Ciebie w głowie? To jej głowa, głowa, która codziennie wybiera, tak samo jak Ty. Wybiera jak żyć.

To wszystko jest bardzo proste. Albo konstruujesz rzeczywistość wokół siebie albo pozwalasz, by ktoś zrobił to po swojemu.

Twoje życie ma być przyjemne dla Ciebie. Masz się rozkoszować miłymi chwilami, nabierać do siebie szacunku i się realizować – też dla siebie. Nie oddelegowuj poczucia własnej wartości na zewnątrz. Odłącz wtyczkę akceptacji, to tylko bonus. Nie zabiegaj o sympatię każdej napotkanej osoby. Weź głęboki wdech i znajdź czas, by docenić własną historię – wszystkie niuanse dostępne tylko dla Ciebie, których wagi nie zrozumiałby nikt z boku. Uśmiechnij się do tych myśli i pozwól im się zabrać w podróż do miejsca, o którym zbyt często zapominasz. Miejsca bezwarunkowego szczęścia i obezwładniającej świadomości, że żyjesz.

A jeśli żyjesz, to cała reszta musi być w przynajmniej w porządku.

 

comments powered by Disqus

Nie przegap

# • # • # • #

Już wiem, gdzie jesteś

#Dziennik

30

(Nie)zwykły poniedziałek

Przetrzyj swoją szybę

O vincencie

Dzięki swej determinacji zmienił się z zakompleksionego introwertyka w konkretnego, pewnego siebie faceta. Autor niniejszego bloga, współpracownik CKM oraz trener rozwoju osobistego.